...pograłem parę dni i nocy uffffffff. JEDNAK JEST WOOOOOW!!! Potrzebowałem czasu aby się zakochać. Niezwykle ciepły, niezwykle dynamiczny, niezwykle selektywny. Wszystko brzmi doskonale, cleany, przestery, największe ustawienia gainu nie są go w stanie zamulić. Reakcja pod palcami natychmiastowa, a nawet szybsza niż pomyślicie. Sustain jak w aktywnych ale nie taki sztuczny. Gram jazz/metal experymentalny i jednak okazuje się że jest to przetwornik jakiego szukałem. Wspaniały do mega szybkich jazzowych przebiegów na cleanach jak i riffowania. Poezja to szybujące solówki z distortionem i delayem. To jest najlepszy bridgowy przetwornik na jakim grałem w życiu a grałem na wielu.
Wygląda zachwycająco z tą niklowaną poprzeczką. Gra hmmmmm. Mocno, naprawdę mocno, nie można go zamulić. Łyknie każdy przester. Bardzo długie wybrzmiewanie, świetny do ciętych riffów, akordów, a przede wszystkim doskonały do solówek, selektywny nawet przy bardzo szybkich pasażach, przebija się w każdym mixie, nie do zagłuszenia. (Nawet przez kolegów, tym co słoń nadepnął...albo dźwiękowca, który nie pojmuje że solówka ma "iść" przodem, wybaczcie sarkazm:) ale każdy z nas pewnie znalazł się w takiej sytacji choć raz.) Humb brzmi raczej ciemno. Cleany też brzmią bardzo dobrze, nie jest tak że jak taki mocny sygnał to clean do niczego, wręcz przeciwnie, clean jest ciepły, okrągły, głęboki, wyraźny, nie ma w nim żadnej surowości czy płaskościi, nie wiem jak to się udało, ale DiMarzio dało radę. Poleciłbym go nawet do grania jazzu. Dla mnie jedyny minus to brzmienie tego humba jest w każdym aspekcie podobne do Dream Theater szczególnie płyta Train of Thought. Pewnie Petrucci go tam używał, lub już coś zbliżonego, a z racji na owy specyficzny charakter przetwornika ciężko trochę od tego brzmienia uciec. Przestery i cleany brzmią jakby żywcem z tej płyty. Ja raczej preferuję indywidualny styl, ale dla kogoś innego może to być znów zaleta, zabrzmieć jak John Petrucci. Ewentualnie może uda mi się coś swojego wycisnąć z tego humbuckera. Podsumowanie. Od strony technicznej nie ma wad. Zawodowy sprzęt. Reszta to kwestia gustu i preferencji brzmieniowych. Ja będę nadal eksperymentował, do tej pory tylko raz w życiu dopadł mnie efekt "wow"! kiedy wsadziłem Choppera T do swojego Tele Fendera. Po cichu liczyłem, że może Crunch Lab da znów mi to poczuć, niestety nie udało się:) Ale jest duża szansa że dla kogoś innego Crunch Lab będzie tym "wow". Warto spróbować.