Większość pedałów głośności ma ogromne gabaryty, więc DUNLOP DVP4 to naprawdę świetne rozwiązanie- zwłaszcza gdy miejsca w pedalboardzie nie ma zbyt wiele. Wybrałem go ze względu na jakość oraz solidny mechanizm- poprzedni jaki używałem do tej pory- z innej firmy- właśnie na tym detalu poległ po 2 latach użytkowania. Tutaj się na to nie zapowiada. Metalowa obudowa jest solidna; rozmiarowo również nic nie wadzi, nawet dla osób ze sporym numerem obuwia. Efekt działa całkowicie pasywnie- nie potrzeba tu zasilania. Ogólnie jeśli chodzi o kategorię efektów- to pedał głośności nie jest 'must have'- niemniej nigdy nie wiesz kiedy się przyda. Więc warto to cudo mieć w kolekcji. O obsłudze GC można pisać już podręczniki biznesowe- tu naprawdę 10/10. Polecam sklep jak i asortyment. O cenie zapominając, bo nadal najniższa na rynku :o)
Szukałem i znalazłem zawodowy pedał ekspresji do HX Stomp. Dunlop DVP4 ma dwa tryby pracy i 2 potencjometry w tym jeden 10 kOhm czyli wartość wymaganą dla Helixa. Prosta konfiguracja i nie wymaga żadnych przeróbek. Idealny do małej podłogi z efaktami. Polecam nie tylko użytkownikom HX Stomp.
To małe urządzonko służyło mej stopie przez ponad pół roku - rozstaliśmy się bez skrupułów i żalu. Powód? Co najmniej dwa: 1 - rozmiar, który faktycznie oszczędzał miejsce w pedalboardzie okazał się mocno niewygodny (zwłaszcza dla stopy bez obuwia), w przypadku posiadania drugiego rzędu efektów powyżej recenzowanego zawsze dochodziło do jakiejś kolizji stopy z innymi efektami, z kolei oddalenie stopy od środka kostki nie dawało odpowiedniego komfortu wykonywania ruchu. 2 - zbyt duży kąt pochyłu uniemożliwiający wykonanie płynnego swella (tutaj ważne info dla ambientowców). W czym rzecz? Dźwięk gitary słyszalny jest po wciśnięciu 'pochylni' dopiero po kilkunastu stopniach i na dodatek nie jest to najcichszy dźwięk a już lekko wybrzmiewający. Warto zobaczyć na ten temat materiały na Youtube bo początkowo myślałem, że to tylko moje odczucie ale jednak zostało udowodnione. Może dla wielu to szczegół, jednakże wystarczy porównać sobie zgłośnienie sygnału gitary przez pokrętło w niej wbudowane by usłyszeć prawidłowe, stopniowe wybrzmiewanie dźwięku. No cóż, ładny efekcik, być może dla niewybrednych przydatny i praktyczny, jednakże miłośnikom pięknych swelli i wygody polecam rozejrzeć się jednak za czymś większym.
Pasywny volume pedal w miniaturce. 250 k ohm więc idealy do stratów ale ja wziąłem do humbuckerów aby "przyczernić brzmienie" do ambientu. Ważne jeżeli to pasywny volume aby przed nim dać jakiś buffer.
Ogólnie volume bardzo dobrze zbudowany, miniatórowy, ja kupiłem aby zaoszczędzić miejsce w pedalboardzie. Może także pracowac jako pedał ekspresji. Regulacja nacisku dołączonym kluczem. Tak wiec idealny dla mnie i moich potrzeb, sporadycznych ambient sweelsów i zmniejszania gainu w overdrive.
Mimo małych rozmiarów po goddzinie zabawy już fajnie wyczuwałem pod nogą bez różnicy z dużymi volume pedalami.
Dołączony do recenzji klip video oczekuje na akceptację moderatora.
Chwała niech będzie Dunlopowi za tę wersję DVP na wieki wieków. Zawsze największym problemem wszelkich pedałów głośności/ekspresji były ich ogromne gabaryty. Wersja mini to błogosławieństwo dla gitarzystów, którzy nie mogą żyć bez swellsów, ale lubią mądrze gospodarować miejscem w pedalboardzie. Na początku trochę się bałem, czy moja wielka gira (nr buta 45,5) poradzi sobie z takimi kompaktowymi wymiarami (DVP4 zajmuje tyle samo miejsca co typowa kostka), ale bardzo szybko się przyzwyczaiłem i teraz z chęcią wymieniłbym także swojego waha na wersję mini :) Sam VP jest pancerny, świetnie wykonany i budzi znacznie większe zaufanie niż mocno awaryjne VP od Ernie Balla.