W moW moim odczuciu to jeden z najlepiej brzmiących fuzzów typu Fuzz Face.
Kiedyś miałem dużą wersję, która z tego, co pamiętam brzmiała trochę jaśniej.
Mini jest ciemniejszy, ale nie zamula.
Ze Stratem wiadomo - klasa.
Hendrixy spokojnie uciąga.
Bardzo dobrze się czyści gałką volume w gitarze.
Zero szumów, nie odbiera radia, jak ma to czasem miejsce w przypadku wielu fuzzów.
Bardzo podoba mi się przełącznik buffer. Nie tylko dlatego, że nie piszczą z nim Wah-Wah typu Crybaby, ale po prostu brzmienie bardziej mi odpowiada. Rasowe jest wykończenie młotkowane - dobrze to wygląda. Chętnie porównałbym z dużą wersją, czy rzeczywiście różnią się brzmieniem czy nie.