Gitara brzmi bardzo dobrze, przetworniki Fluence świetnie sprawdzają się przy niskich strojach i wysokim gainie. Niezależnie od ustawień reszty sprzętu, ten Ibanez gra klarownie i selektywnie, bez mulenia przy niskich tonach i z wybijającym się na pierwszy plan środkiem.
Instrument bardzo wygodny, głównie za sprawą konturów korpusu - dobrze leży pod prawą ręką, nie wbija się, nie przeszkadza. Gryf bardzo wygodny, jak na ibaneza przystało.
Ogólnie mówiąc, jest to potwór do metalowego grania, który możnaby polecić gitarzyście chcącemu zachować klarowność brzmienia przy niskich strojach (u mnie grał w drop G i drop A). Dłuższa o jeden cal od fenderowskiej skala pozwala zachować optymalne naprężenie strun przy rozmiarach jeszcze relatywnie normalnych (11-56 w drop A sprawdziły się bardzo dobrze).
Ty chciałbym skończyć recenzję, ACZKOLWIEK...
Nie mogę ocenić gitary na więcej niż 3/5 ze względu na dość kłopotliwe wady konstrukcyjne, które pozostowione same sobie całkowicie przekreślają wszystkie wymienione wyżej pozytywy. O co chodzi?
Seria RDG to gitary przeznaczone do strojenia niżej, niż modele w skali 25.5 cala. Skala 25.5 bez żadnego problemu radzi sobie z drop B na strunie 60. Można zjechać do drop A, jeżeli komuś nie przeszkadza, że struna lata, ale mogą być już problemy z intonacją. 25.5 cala to w większości przypadków za mało, by poprawnie wyregulować intonację przy niskim A. Wjeżdzą zaten wydłużona skala, czyli 26.5 cala w serii RGD. I ma być pięknie, bezproblemowo.
Niestety, nie jest tak, ponieważ ktoś stwierdził, że w gitarze do niskich strojów i grubych strun wystarczy wyciąc siodełko i kanał wózka na mostku pod strunę 46.
Ostatnia struna w tej gitarze brzęczy zawsze, jeżeli jej rozmiar przekracza 52, a nie jest to brzęczenie na progach - bierze się ono z tego, że kanał na wózku mostka jest za wąski, przez co struna nie leży w nim prawidłowo i trzeba go piłować (podobnie zresztą jak siodełko, do którego w stanie fabrycznym struna grubsza od 46-48 nie wejdzie).
Problem nie polega na samej czynności, jaką trzeba wykonać: piłowaniu siodełka i wózka. Problem polega na tym, że ktoś zaprojektował tę gitarę do gry w obniżonych strojach, ale jej fabrycznie montowany hardware jakby zupełnie się tym nie przejmował.
Nie jest to instrument tani - za powyżej 4000 zł powinniśmy móc spodziewać się tego, że po mimimalnym setupie początkowym (którego wymaga każda nowa gitara) będziemy mogli cieszyć się pełnią jej możliwości. Nie sądzę, by ktokolwiek wydając te pieniądze na gitarę która DOCELOWO MA GRAĆ NISKO będzie musiał skakać przez płonące obręcze i piłować żelastwo, żeby struna się mogła dobrze ułożyć. A jeżeli ktoś nie chce robić tego samemu, będzie musiał zanieść ją do lutnika, czyli żeby w ogóle zacząć grać koszt wzrasta o stówkę lub kilka.
PODSUMOWANIE: Gitara wymaga dość dużo roboty i dłubania na początku, ale jak już się to zrobi to brzmi i gra naprawdę dobrze.
(Jeszcze jedna rzecz: brzęczenie, które jest problemem szóstej struny w tej gitarze, to nie typowy fret buzz, który w wysokim gainie nawet tak bardzo nie przeszkadza, a który można bardzo łatwo usunąć odpowiednią akcją i krzywizną gryfu. Tutaj brzęczenie występuje na mostku, co sprawia, że struna zamiast wydawać swój prawidłowy dźwięk, zamiast tego po prostu pierdzi, a we wzmacniaczu brzmi to jakby ktoś metalowym prentem uderzał o jakiś kawałek blachy. Więc nie, nie jest to kwestia złego setupu.)