Klasyka wzmacniacza lampowego. Brzmienie "Classic" to prawie czysty kanał więc jak najbardziej kwalifikuje się pod kostki. "Ultra Gain" daje klasyczny przester ... smaczny, zdrowy, harmonicznie lampowy - dopalony rzuca mięsem tak jak oczekujemy po dopaleniu. Redukcja mocy nie regresje jakości dźwięku. Wyjście emulowane prosi się kostki IR. Pogłos brzmi naturalnie nie czuć w nim bardzo cyfry. Pętla efektów seryjna nie dorzuca zbędnego i dodatkowego brumu. FootSwitch działa cicho i bez najmilejszych problemów. Tak na prawde nie ma się do czego doczepić, wszytko wykonane na tip top. Maszyna godna polecenia na ten moment za takie pieniądze to już wogóle "must have" dla każdego gitarzysty.
Jakub  06/02/2026 |
Głowa jest niesamowita, jako lunchbox do 2000 zł jest to moim zdaniem najlepszy deal. Na końcówce mocy dwie lampy EL34 o normalnych wymiarach, co jest rzadkością w lunchboxach. Ma kopa i po dopaleniu TS-9 krzyczy jak trzeba.
Szymon  13/06/2021 |
Ja tam lubię ten wzmacniacz. Zupełnie na początku byłem pod wrażeniem, wow lampowy Marshall ;)..., potem nie byłem do końca przekonany tym nowoczesnym soundem i dopatrywałem się tego w gitarze, wolałem klasyczne brzmienie, ale w końcu ukręciłem coś co mi odpowiada, a gram głównie rocka na stracie z humbem. Czyli ultra gain mam na 4, a classic na 9. Według mnie brzmi lepiej, jak się go trochę złamie, mam volume w obu kanałach mam na prawie 8/10. Zajeżdża szklanką jak trzeba, jeśli oczywiście nie zdejmie się zbyt duży wysokich tonów ;) Reverb jest subtelny, ale jest ok- traktuję go raczej jak gadżet, mam na 2. W domu hałasuję w trybie 10W (dźwięk nie traci na jakości) na kolumnie Marshall ORI412A, którą udało mi się bardzo korzystnie kupić na black friday, przed zakupem wzmacniacza. Jest głośno, ale nie uciążliwie. 20W brzmi lepiej. Nie wiem, jak sprawdziłoby się z perkusją, pewnie dałoby radę. Osobiście typowo do zespołu wolałbym jednak większy wzmacniacz. Powinien dobrze sprawdź się w studio. Zauważyłem, że wiele osób kupuje go, żeby grać metal. Faktycznie, sosu jest, że aż pływa i chciałoby się pograć na przystawkach o większej sile wyjściowej. Reasumując, fajnie że Marshall robi niektóre wzmacniacze w Wietnamie, dzięki temu są przystępne cenowo dla takich entuzjastów, jak np ja. Origin też mnie ciekawi, podobno charakterystyką podjeżdza pod plexi, ale zdecydowałem się na DSL bo na początek ma wszystko, czego trzeba ;) Dodam, że taniość nie jest tu zrzucona na jakość, a jest to raczej koszt produkcji. Oczywiście, jak komuś nie odpowiada, to może kupić wzmacniacz dwa razy droższy produkowany w UK, jak JCM 800 np ;)) A całość kupiłem między listopadem 2020, a majem 2021 za niecałe 2500 zł nowe, wiec naprawdę spoko. Co do emulated output- na ultra gain dla mojego ucha jest ok, a na classic gain gubi hi-end na słuchawkach AKG 240 MK II. Pozdrawiam.