Urządzenie solidnie wykonane, proste w obsłudze i co najważniejsze działa. Ktoś powie że odczucia brzmienia inne niż używając wzmacniacza bez tłumika ... i to prawda, ale czy utrudniają ćwiczenia, praktykę i zdobywanie doświadczenia grając w tzw sypialni?! No zdecydowanie NIE! Wręcz przeciwnie, szczególnie domownicy nie odczuwają obecności praktykującego gitarzysty:) Nie używajcie w salach prób, to nie ma sensu! Stosunek jakości do ceny, miażdżący dla konkurencji, polecam "domownikom". GuitarCenter obsługa na najwyższym światowym poziomie, brawo!
Produkt solidnie i starannie wykonany. I to by było na tyle. Niestety ma bardzo istotny wpływ na brzmienie.. O ile do diabelskiego łojenia w zaciszu domowym się nada to już przy czystych barwach, lub lekkich przesterach słychać degradację jakości dźwięku. Mój zestaw to lampowy Marshall JVM 215c + telecaster Fender American Profesional II. Po podłączeniu Bugery PS1 mój tele za 9 tys. zł. zaczął brzmieć jakby był z dykty.. Ponadto Bugera PS1 sprawiła, że wzmacniacz przestał ładnie czytać brzmienie efektów - w szczególności Fuzzy straciły swój pazur i stały się rozmyte i zamulone.. szok.
Ogólnie wbijam 3 gwiazdki za to że guitarcenter to fajny sklep. Poza tym ten produkt mogę polecić tylko do b.cięzkiego domowego łojenia, gdzie kompresja przesteru i tak zabija brzmienie więc nie ma różnicy.
pozdrawiam
Tłumik mam już rok. Spełnia on swoją role prawidłowo. Jest solidnie wykonany, nie ma efektu tandety. Oba potencjometry działają bardzo płynnie, a duża gałka jest bardzo „dokładna”. Nie zauważyłem tez aby nadmiernie się nagrzewał lub były jakiekolwiek problemy w trakcie gry nawet wielogodzinnej. Jedyny minus to obcięcie wysokich częstotliwości i efekt delikatnego przytłumienia ( robiłem porównanie na dwóch headach o rożnej mocy) Tak czy siak za te pieniądze sprzęt poleciłbym każdemu kto chce w znośnych warunkach cieszyć się swoją lampą i gdybym miał kupić drugi raz jakiś tłumik to pewnie wybrał bym bugere.
Pozdro 600
Grzechu
Tłumik sygnału to w zasadzie „must have” każdego użytkownika lampowego stack’a gitarowego - jak wiadomo, odpowiednią saturację lampowego stopnia mocy uzyskujemy dopiero „przy końcu skali”, czyli lampowy wzmacniacz odpowiednio „klei” i reaguje dopiero rozkręcony w okolice maksimum. Użycie potencjometru „master” do ściszenia wzmaka do akceptowalnego przy grze „ćwiczebnej” poziomu skutkuje dźwiękiem płaskim, ostrym i męczącym, gubimy gdzieś cały charakter wzmacniacza. Mamy więc wybór pomiędzy „brzydko” i „niezdrowo”. Tu wkracza atenuator: wpięty pomiędzy kolumnę a wzmacniacz pozwala wysycić brzmienie i sprowadzić je w okolice głośności zabezpieczające przed eksmisją...
PS-1 to proste urządzenie będące w zasadzie grzejnikiem zasilanym sygnałem wzmacniacza: zjada moc, zamienia na ciepło, oddaje barwę wzmaka przy rozsądnym poziomie głośności. A sprawdza się bardzo dobrze, mogę teraz spokojnie używać mojego 50watowego half-stack’a w bloku nie robiąc krzywdy ani sobie, ani bliźnim i cieszyć się przy tym wszystkimi niuansami lampowej końcówki. Być może zjada odrobinkę prezencji, ale nic, czego nie da się uleczyć delikatnym jej dodaniem „z gałki”. Po kilkudziesięciu godzinach używania wszyscy zdrowi - wzmacniacz, PS-1 i sąsiedzi.
Uwagi:
- Wyjście symetryczne „po symulacji” kolumny nie jest najlepszą symulacją kolumny, jaką słyszałem.
- przy rozkręconych na max 50 watach z lampy i tłumiku ustawionym na 0 sygnał delikatnie przebija się na kolumnę. Jest to cichutki szmer, ale jest, więc nie wiem, czy zaufał bym PS-1 w funkcji „dummy load” bez kolumny. Producent utrzymuje, że można, ja się trochę boję.
- wszystkie uwagi bledną przy tej cenie :) Brać, nie wybrzydzać :)