Czy tanie brzmi gorzej? Squier Affinity Telecaster vs Carter TL Custom!

Czy tanie brzmi gorzej? Squier Affinity Telecaster vs Carter TL Custom!

Czy tanie brzmi gorzej? Squier Affinity Telecaster vs Carter TL Custom!

Często gdy zabieram się za nagrywanie testów, wyciągając każdorazowo gitarę z pudełka przyświeca mi pytanie? Czy ten konkretnie instrument czymś mnie jeszcze zaskoczy? Czy powali mnie brzmieniem? A może manualnie instrument jest nietuzinkowa i ma walory jakich jeszcze nigdy nie zasmakowałem w gitarze? Za każdym razem liczę, że to będzie ten właśnie produkt. Myśl ta przychodzi z potrzeby zmian, gdyż na gitarze gram naprawdę spory szmat czasu a i instrumentów przez te lata przeszło mi przez ręce kilkaset (swoich prywatnych) i tysiące „cudzych”. I wiecie czym kończy się większość moich „ogrywek” gitar? Jednym stwierdzeniem. „Jest dobrze”. I faktycznie licząc w procentach około 95% gitar jest dobrze wykonana, dobrze brzmiąca, zbudowana z niezłych materiałów i dająca sporo satysfakcji z gry. Lecz bez względu na budżet jest po prostu dobrze. I czy to dobrze to „dobrze” dla użytkownika? Czy może lepiej by było, gdyby to „dobrze” znaczyło świetnie bądź wybitnie?
Otóż „dobrze” jest bardzo względne. Dla kogoś kto do tej pory miał kontakt tylko z tanimi i źle wyregulowanymi gitarami moje „dobrze” będzie miało zupełnie inne znaczenie niż u kogoś, kto na codzień obcuje z wybitnymi butikowymi gratami. Jedno jest niezmienne, to „dobrze” zaczyna być bardzo widoczne w segmencie gitar najtańszych i to dosłownie najtańszych. Co mam na myśli? Otóż najczęściej zaskakujące są właśnie gitary tanie. Przy drogich można się spodziewać jakości zgodnej z ceną z którą takowy instrument możemy nabyć, choć i tak w tym temacie czasem bardzo możemy się zaskoczyć i to niepozytywnie. Natomiast przy instrumentach tanich każdy wyjątkowo spasowany element wywołuje uśmiech na twarzy. Tam zazwyczaj można spodziewać się niedociągnięć i nie ukrywam, że i tak bywa, lecz zdecydowanie częściej spotykam instrumenty bardzo dobre jakościowo. Ten segment budżetowy rządzi się swoimi prawami i nie ma co do tego wątpliwości. Muszą być jakieś aspekty naktórych można zaoszczędzić, ale dla mnie jako użytkownika większe znaczenie ma sama jakość wykonania. I tutaj powoli zacierają się granice między instrumentami klasy średniej a instrumentami za niewielkie pieniądze. Dziś w wielu budżetowych instrumentach możemy spotkać bardzo fajne gatunki drewna i całkiem porządne przetworniki. Nie mówię tutaj o markowych przetwornikach, ale o świetnie dobranych tanich stockowych, które cieszą ucho niejednokrotnie jak nieraz kilkukrotnie droższe. Dziś skupię się zatem na zestawieniu dwóch gitar z tego niskiego pułapu cenowego a będzie nim Squier Affinity Telecaster oraz Carter TL Custom.

Obie gitary mimo różnicy w cenie są zbudowane w podobny sposób i obie dają niemal te same możliwości brzmieniowe i manualne. Squier Affinity Telecaster to gitara, która ma bardzo dobry stosunek jakości do ceny. Nie ma się co oszukiwać, gdyż to przecież „Fender”. Kształt korpusu wykonanego z olchy bazuje na najpopularniejszym na świecie kształcie Telecastera. Znajdziemy tutaj dwa klasyczne przetworniki typu „single coil” oraz trójpozycyjny przełącznik. Szyjka wykonana jest z klonu i posiada dwadzieścia jeden progów typu medium jumbo. Szyjka jest wygodna i bardzo grywalna. Radius podstrunnicy to 9,5 cala. Klucze to prosta olejowa konstrukcja, lecz spełniająca swoje zadanie a most jest połączeniem klasyki  
I nowoczesności dzięki zastosowaniu sześciu niezależnych siodełek.

Carter TL Custom to bardzo podobna konstrukcja lecz posiadająca kilka różnic. Pierwszą z nich jest materiał z którego zbudowano korpus. Jesionowy kawał deski z przebijającymi spod lakieru słojami, które możemy wyczuć pod palcem, daje wrażenie obcowania z gitarą dużo droższą. W instrumencie wykorzystano markowe przetworniki „Wilkinson Single Coil” oraz most telecasterowy typu vintage. Posiada on trzy siodełka na które przychodzą po dwie struny. Same struny montowane są przez korpus. Szyjka wykonana jest z klonu i nabito na nią dwadzieścia dwa progi medium jumbo. Podstrunnicą ma radius 9,5 cala a cały gryf polakierowany jest w satynie. To bardzo wygodne rozwiązanie, gdyż przy wysokich temperaturach i spoconych dłoniach szyjka nie „chwyta” dłoni podczas gry. Główka zbliżona do klasycznego telecastera jednak delikatnie zmieniona względem pierwowzoru. Ogólnie w tym przedziale cenowym to jedna z najfajniej brzmiących konstrukcji jeżeli chodzi o tanie „telecastery”.

 

Dla kogo zatem Squier, a dla kogo Carter? To musicie ocenić sami, najlepiej zapoznając się z naszym materiałem na kanale YouTube TVGuitarCenter. 


Z mojej strony mogę tylko dodać, że każdy z instrumentów ma do zaoferowania całkiem dobre materiały, manualność oraz brzmienie. Reszta to kwestia portfela i świadomości posiadanego „loga” na główce. Moim zdaniem Carter brzmi zdecydowanie lepiej szczególnie na brzmieniach crunch i mocniejszych drive. A jakie Wy macie zdanie na ten temat? Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu!

Tomek Andrzejewski.