
Epiphone - Rozsądna droga do świata Les Paula bez zbędnych złudzeń.
Epiphone
Rozsądna droga do świata Les Paula bez zbędnych złudzeń
Epiphone to marka, która przez lata funkcjonowała trochę w cieniu Gibsona, ale tak naprawdę odegrała ogromną rolę w popularyzacji gitar elektrycznych na świecie. Historia sięga jeszcze czasów sprzed przejęcia przez Gibsona – mówimy o firmie, która konkurowała z nim bezpośrednio w erze jazzowych archtopów. Dopiero później Epiphone stał się „tańszą alternatywą”, ale to uproszczenie. Dziś to raczej osobna linia instrumentów, która ma wprowadzać gitarzystę w świat klasycznych konstrukcji bez konieczności wydawania kilku pensji na logo Gibsona na główce.
I to właśnie jest klucz do zrozumienia współczesnych Epiphone’ów – one nie próbują być „budżetowym Gibsonem”, tylko raczej rozsądną interpretacją klasyki. W wielu modelach dostajesz bardzo świadome kompromisy: zamiast drogich komponentów – bardziej ekonomiczne, ale nadal funkcjonalne rozwiązania. Zamiast ręcznego wykończenia – produkcja seryjna. Ale konstrukcyjnie to wciąż są instrumenty oparte na sprawdzonych fundamentach.
Seria Tribute jest tu dobrym przykładem, bo nie idzie w stronę pełnej wierności historycznej, tylko raczej w stronę praktycznego narzędzia dla gitarzysty. I tu płynnie dochodzimy do modelu Epiphone Les Paul Tribute Plus Ebony Burst, który dobrze pokazuje, jak dziś Epiphone interpretuje klasycznego Les Paula.
To nadal jest konstrukcja oparta na klasycznym schemacie: mahoniowy korpus i top z klonowym fornirem (AAA flame maple veneer), który odpowiada zarówno za estetykę, jak i pewien zakres artykulacji w górze pasma. Wykończenie Ebony Burst robi robotę wizualnie, ale to nie jest gitara, która próbuje udawać instrument z półki Custom Shop – raczej wygląda dobrze „w swojej cenie”, bez przesadnej stylizacji.

Ciekawiej robi się przy konstrukcji gryfu. Mamy tu mahoniowy gryf, ale przykręcany (bolt-on), z profilowaniem 60s SlimTaper Rounded C. I to jest jedna z tych decyzji, które będą dzielić gitarzystów. Z jednej strony – łatwiejszy serwis, często trochę bardziej „sprężysta” odpowiedź instrumentu, z drugiej – mniej klasyczny feeling niż wklejany gryf. Epiphone nie ukrywa, że to kompromis kosztowy, ale jednocześnie daje to lepszy dostęp do wyższych pozycji dzięki profilowanemu łączeniu gryfu z korpusem.
Podstrunnica to laurel, promień 12” (czyli klasyczny Les Paulowy standard), 22 progi medium jumbo i menzura 24.75”. Nic odkrywczego, ale też nic przypadkowego – to dokładnie ten zakres parametrów, który większość gitarzystów zna i czuje się w nim komfortowo. Szerokość siodełka 43 mm wpisuje się w typowy „Gibsonowy” feeling gryfu.
Elektronika jest tu raczej współczesna niż vintage. Zastosowano zestaw humbuckerów Epiphone 650R (neck) i 700T (bridge) z magnesami ceramicznymi. I to jest bardzo istotne, bo to nie są przetworniki stylizowane na stare PAF-y – mają więcej wyjścia, bardziej zwartą odpowiedź i mniej „powietrza” w górze. W praktyce oznacza to, że gitara lepiej odnajduje się w rocku, alternatywie czy nawet cięższych klimatach niż w klasycznym bluesie.
Układ sterowania jest klasyczny: 2x volume, 2x tone i 3-pozycyjny przełącznik. Mostek to LockTone Tune-O-Matic z tailpiece’em Stop Bar, co daje stabilność stroju i przewidywalne zachowanie instrumentu. Klucze typu die-cast – standard w tym segmencie, bez fajerwerków, ale też bez problemów.

I teraz najważniejsze – gdzie ten model faktycznie się pozycjonuje.
To nie jest gitara dla purysty, który szuka „Les Paula jak z 1959 roku”. Bolt-on neck i ceramiczne pickupy jasno mówią, że to nie ten kierunek. To jest instrument dla kogoś, kto chce wejść w świat single-cutów, ale nie chce płacić za historię, tylko za funkcjonalność.
Najlepiej sprawdzi się u gitarzystów początkujących i średniozaawansowanych, którzy chcą czegoś więcej niż absolutny budżet, ale nie potrzebują jeszcze instrumentu klasy scenicznej z najwyższej półki. To też sensowna opcja jako druga gitara – do grania „bardziej Les Paulowego” materiału bez inwestowania w droższe modele.
Na tle konkurencji w tym budżecie wyróżnia się przede wszystkim tym, że jest bardzo „uczciwie złożona”. Nie próbuje udawać więcej niż jest. Masz klasyczną formę, przewidywalne parametry i brzmienie, które łatwo osadzić w miksie. Z drugiej strony – nie ma tu nic, co by ją jednoznacznie wynosiło ponad inne dobre instrumenty w tej cenie. To raczej solidny środek niż lider kategorii.
I to jest chyba najlepsze podsumowanie: Epiphone Les Paul Tribute Plus Ebony Burst to gitara, która nie robi wielkich obietnic – ale też ich nie łamie. Daje dostęp do formy Les Paula w nowoczesnym, uproszczonym wydaniu i robi to w sposób przewidywalny, co dla wielu gitarzystów jest większą zaletą niż marketingowe „wow”.


