Fender Custom Shop vs Fender Player Stratocaster

Fender Custom Shop vs Fender Player Stratocaster

Fender Custom Shop vs Fender Player Stratocaster

Dwa skrajne światy?

 

Tak wiele już napisano i opowiedziano o gitarach Fendera. Czy komuś te instrumenty się podobają czy nie, nie można odmówić im tego, że są jakieś i miały (oraz mają nadal) olbrzymi wpływ na muzykę i muzyków. Przyznam, że gdy byłem młody (tak, słowo byłem jest jak najbardziej na miejscu), powiedziałem sobie „nigdy nie kupię Stratocastera”, a Telecastera nie wezmę do ręki, chyba, że zagrożą mi śmiercią i wiecie co? Dziś nie wyobrażam sobie, innego kształtu jak telecaster oraz innego rozwiązania niż klasyczne trzy single. Taki miks to coś wspaniałego i mam nadzieję, że takowy kiedyś zbuduję dopinając do tego elementy modern (bardziej „sportowy” gryf). Ale nie o tym. Piszę to dlatego, że nieważne jak bardzo się zarzekamy, gusta się zmieniają. I bardzo dobrze! Warto dawać sobie szansę do samorozwoju, a czym jak nie ciągłą ewolucją jest rozwój? Ten rozwój dotyczy również firm produkujących instrumenty takich jak Fender właśnie. Gdyby nie fakt, że poszukują, to już dawno przestałyby sprzedawać swoje instrumenty tak szerokiemu przekrojowi muzyków. Na Fenderach grają przecież gitarzyści funkowi, rockowi, bluesowi, jazzowi, reggae, punkowi, alternatywni, metalowi…

 

Niesamowita rozbieżność stylów, a dokładnie te same (czasem lekko podrasowane) konstrukcje. Świadczy to o ponadczasowości ich gitar i tego, że brzmienie gitar Fendera tak bardzo utkwiły w naszych uszach i sercach, że nie będzie łatwo (o ile nie będzie to wręcz niemożliwe) tego wykorzenić.

 

I cieszy mnie ta myśl, bo ktoś kiedyś mi powiedział, że poznam prawdziwość swojej świadomości muzycznej tylko wtedy, gdy wepnę dobrego strata w lampowego Marshalla Plexi. W moim życiu się to już wydarzyło i polecam sprawdzić to namacalnie na sobie. Czasy, gdy nie było nas stać na „oryginalnego” Fendera i tłumaczyło to nas właśnie w tej kwestii (by nie próbować) jest już dawno za nami, więc wymówek brak. Nasz kraj nie jest już pełnym kopii znanych instrumentów śmietnikiem bylejakość i za rozsądne pieniądze możemy cieszyć się własnym oryginalnym Fenderem. Poczynając od serii budżetowej jak meksykański Player Series, po standardowe rozwiązania z USA oraz nowoczesne typu ULTRA. NIe zabraknie również tych najlepszych z najlepszych, czyli serii Custom Shop o których dziś napiszę nieco więcej. Ze względu na fakt, że miałem okazję nagrywać ostatnio testy w których udziała brały właśnie Custom Shopy, postanowiłem zestawić jeden z takich instrumentów a dokładniej Fender Custom Shop 1956 Stratocaster Journeyman Relic za niemal dwadzieścia tysięcy złotych, z bardzo budżetowym, ale również świetnym, Fenderem Player Stratocaster. A dlaczego tak bardzo rozbieżny zestaw instrumentów? Otóż dlatego, że wielokrotnie mamy zaburzony obraz tanich gitar. Utarł się stereotyp, że gitara droga jest jedynie wartościowa, a wszystko co budżetowe z automatu jest „złe”. Ale wiem jedno, to od dawna nieprawda. Nie będę zaprzeczał, że w instrumentach drogich jakość jest priorytetem, a użyte materiały są topem topów. I nie będę twierdził również, że grają gorzej niż instrumenty tanie. Tak po prostu w zdecydowanej większości nie jest. Ale nie będę również opowiadał bajek, że każda tania gitara to „szmelc” który nie brzmi i pozostawia wiele do życzenia. Szczególnie w klasie meksykańskich Playerów ten stereotyp nie sprawdza się zupełnie. I może właśnie od tej serii zacznę.

 

 

Fendery Player, to wyjątkowo dobrze zrobione instrumenty z bardzo dobrej jakości materiałów. Korpusy wykonano z olchy i jest dostępnych wiele opcji kolorystycznych oraz wiele opcji wykończeń. Posiadają już nowoczesne rozwiązania jak tremolo oparte o dwa punkty podparcia, które powodują większą stabilność mostków. Szyjki tych gitar są bardzo wygodne i, w zależności od konkretnego modelu, posiadają naklejoną podstrunnicę z palisandru lub są z jednego kawałka pięknego klonu. Radius podstrunnic w tych modelach to 9,5 cala, co powoduje, że grać na nich z przyjemnością mogą fani klasyki jak i fani rozwiązań bardziej modern. Skąd zatem taka cena za tak dobre gitary? Niższe koszty pracy oraz to co zauważyłem, czyli frezowanie otworów już po lakierowaniu pozwala zaoszczędzić sporo czasu na linii produkcyjnej. Należy pamiętać również, że sama jakość wynika z umiejętności ludzi, którzy faktycznie mają dekady lat doświadczenia. Technicznie gitary są bardzo grywalne i mimo, że nie jest to jakość lekcji materiałów oraz dopieszczenie każdego ze szczegółów jak w Custom Shopach, to naprawdę warto rozważyć te instrumenty gdy planujemy swojego pierwszego Fendera. Będziecie mieli okazję posłuchać i zobaczyć jak wypada taki właśnie Player na tle prawdziwego „Maseratti” ze stajni naszej omawianej firmy. 

 

 

I pokrótce napiszę coś o modelu który brał udział w zestawieniu. Fender 1956 Stratocaster Journeyman Relic, to wyjątkowa gitara z kolekcji Fender Custom Shop. Zainspirowana złotą erą Stratocastera, posiada dwuczęściowy korpus z jesionu z wykończeniem Journeyman Relic. Nadaje to instrumentowi autentyczny wygląd zgodny z historycznym sznytem znanym z tamtego okresu produkcji. Gryf o profilu soft "V" z roku ’54, który posiada odpowiednią grubość jak przystało na rasowego Stratocastera, zapewnia komfort i wszechstronność gry. Do tego trzy ręcznie nawijane przetworniki '55 Strat dostarczają charakterystycznego brzmienia. Luksusowy futerał, certyfikat autentyczności i wiele innych cech premium sprawiają, że ta gitara to wyjątkowe połączenie tradycji i innowacji. Wszystko zwieńcza zawodowy, profesjonalny case. 

 

Czy warto zatem wydać tak dużą kwotę na gitarę tej klasy? Pytanie jest retoryczne, jednak ja postaram się odpowiedzieć sam sobie. Gdybym mógł, na pewno bym zakupił ten model. Jakość brzmienia, wykonanie i fakt, że gitara ta jest kolekcjonerskim egzemplarzem powoduje, że można potraktować ją jako inwestycję. A na dodatek inwestycję, która jest wzorem wybrzmienia i ilości harmonicznych. Natomiast jako posiadacz wielu Stratocasterów z serii Player na przełomie ostatnich lat zachęcam wszystkich, którzy marzą o Fenderze a mają ograniczony budżet do tego, by nie bali się nabyć właśnie tego modelu. To bardzo grywalna gitara o świetnym rasowym brzmieniu i wyglądzie. 

 

Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu

Tomek Andrzejewski.