Fender Tone Master Pro - Sprawdzamy brzmienie i możliwości.

Fender Tone Master Pro - Sprawdzamy brzmienie i możliwości.

Fender Tone Master Pro

Sprawdzamy brzmienie i możliwości

 

Dziś będę pisał stricte tematycznie, a zawartość treści w tym „blogu” skupi się tylko na najważniejszym bohaterze czyli multiefekcie „Fender Tone Master Pro”. Jeżeli nie mieliście okazji przeczytać poprzedniej treści dotyczącej tej gitarowej sprzętowej nowości, to polecam cofnąć się i zapoznać z tym artykułem, gdyż będziecie mieć zdecydowanie większy obraz dotyczący tego wyjątkowego sprzętu. A szczerze warto się nad nim pochylić, bo o ile nie jest to „Game Changer”, to jest to i tak jeden z najciekawszych, najbardziej dopieszczonych brzmieniowo ora edycyjne sprzętów tego rodzaju na rynku. Prawda jest taka, że dziś trudno będzie wymyślić coś innowacyjnego chyba, że w grę wejdzie sztuczna inteligencja „ucząca się brzmień” klasycznych lampowych i nie tylko lampowych konstrukcji. Myślę, że już doczekaliśmy czasów, gdzie multiefekty są tak bardzo zbliżone pod względem kreowania brzmienia, że na wszystkich jesteśmy w stanie „ukręcić” niemal każde możliwe a co więcej użyteczne brzmienie. Popatrzcie na sceny w dzisiejszych czasach, zdecydowana większość muzyków używa albo modelerów albo zwyczajnie komputerów z interface audio. Wtyczki opanowały muzyczny świat i nie rozumiem „purystów” uważających, że tylko „lampa”. Oczywiście skrajność w drugą stronę mówiąca o tym, że grający na wzmacniaczach, to „boomersi” jest również nie na miejscu, bo większość gitarzystów grających na wtyczkach nie ugrałaby niczego na dobrym klasycznym wzmacniaczu a typowi wierni lampie muzycy nie są w stanie przeskoczyć świata nagrań bez pomocy realizatorów dźwięku. I tak na samym końcu łańcucha liczy się nie to na czym, a to jak, stworzyć swoje brzmienie. W tym wypadku Fender Tone Master Pro może być połączeniem obu światów. Całkowicie cyfrowe podejście łączy się tutaj z absolutnie wyśmienitej jakości „lampowym soundem. I nie jest to puste gadanie, a naprawdę potwierdzony fakt. Biorąc pod uwagę fakt, że to dopiero początek drogi tego urządzenia, to możliwości jakie już daje wzbudza zaufanie. Dziś zrobimy pierwszy update i skupię się na realnym „kręceniu” brzmienia i ogólnym sprawdzeniu co to „cacko” potrafi. A uwierzcie mi, że potrafi wiele!

 

Po wyciągnięciu urządzenia z pudełka przystąpiłem do update. Jest to bardzo prosta czynność, wystarczy podłączyć sprzęt do komputera dedykowanym kablem. Ważne, by komputer miał dostęp do internetu. Ze strony fendera pobieramy specjalny plik a następnie włączamy Fendera Tone Mastera Pro pamiętając o tym, by najpierw wcisnąć i trzymać malutki switch.  Dopiero przy przytrzymanym switcha włączmy włącznik power. Urządzenie przejdzie w tryb update. Na komputerze MacBook którego używam na co dzień, pojawiła się ikona dysku Fender i tam przeciągnąłem plik pobrany ze strony. Chwilę potem sprzęt był już po update i gotowy do eksploracji :)

 

Nie ukrywam, że byłem bardzo ciekawy zewnętrznego edytora na komputer, i również go zainstalowałem. Był on podstawą do dalszego testowania sprzętu. Sam edytor jest bardzo prosty i niesamowicie dobrze przemyślany. Dzięki niemu nie musimy trzymać dość sporego urządzenia na biurku, a możemy skupić się nad kremowaniem sound dzięki klawiaturze naszego komputera. Do nagrania testu użyłem programu DAW Logic Pro a interface audio był właśnie Fender Tone Master Pro. Trzeba mu oddać, że działa w tym temacie bez zarzutu i posiada bardzo dobrą jakość brzmienia już po USB. Zacząłem o grania na gotowych presetach i te są po prostu najlepiej zrobionymi jakie słyszałem na tego typu urządzeniach. Szczerze, nie wiem kto je „kręcił”, ale zrobił to wyśmienicie. Nawet Fraktal anie QC nie posiadają tak użytecznych z automatu brzmień. I nie wiem dlaczego większość firm nie może sobie uświadomić, że to właśnie pierwszy kontakt z brzmieniem ma wpływ na sprzedaż. Do dziś dostajemy „rewelacyjne” maszyny z brzmieniem „śmietnikowym”, a tym razem taka niespodzianka. Piszę to, bo mam naprawdę olbrzymie doświadczenie z modelerami, bo zdecydowaną większość posiadałem i znam bardzo dobrze. Podkreślę tylko, że to co piszę nie jest w żaden sposób sponsorowane przez Fendera. Sam urządzenia już nie posiadam (jest drogie a ja używam obecnie prostszych i dużo tańszych jednostek - uprzedzając pytania jakich, to odpowiadam, IK Multimedia Tonex). To moje prywatne odczucia i dotyczą przede wszystkim użytkowania pod względem konfiguracyjnym i brzmieniowym. Przechodząc do brzmienia. Rozpocząłem od ogrywania podstawowych legendarnych wzmacniaczy takich jak Fender, Vox, Marshall, Mesa czy Friedman. Samych profili jest dużo więcej, lecz jeżeli historyczne wzmacniacze brzmią wyśmienicie, to możemy być spokojni o resztę. I cóż. One faktycznie brzmią typowo o realistycznie. Dynamika, artykulacja, uczucie pod palcami jest jak to mówi młodzież określając coś fantastycznego „sztosem”. Do tego kontrola „gałek” wzmacniaczy i świetnie zestawione kolumny zapewniają niepowtarzalne odczucia z gry. Bardzo dobrym pomysłem jest również zastosowane przez Fendera rozwiązanie dotyczące mikrofonów i ich pozycjonowania. Dostajemy w pakiecie możliwość wyboru między najważniejszymi mikrofonami a co więcej jesteśmy w stanie wybrać miejsce w którym mikrofon się znajduje. I nie chodzi tylko o pozycje prawo/lewo, lecz mamy do dyspozycji również odległość. Sama edycja ustawień jest wymyślona cudownie. Prosta siatka z wieloma punktami przed grafiką głośnika i wybieramy odpowiedni punkt. Dodatkowo dodam, że faktycznie wpływa to bardzo na samo kreowanie brzmienia, i dzięki temu rozwiązaniu nie mam możliwości byśmy byli niezadowoleni z samego brzmienia. Efekty i możliwości kreowania łańcuchów tych efektów są także dopracowane i jest już ich wystarczająca ilość. Przechodząc do podsumowania. Fender Tone Master Pro, to profesjonalny, przemyślany i bardzo dobrze brzmiący sprzęt, który zadowoli najbardziej wymagającego klient. Prostota i intuicyjność obsługi oraz dołączony edytor na komputery i telefony sprawia, że jest to maszyna dla każdego. Co więcej, posiada sporo funkcji o których nie wspomniałem takich jak chmurę po WiFi, Bluetooth, możliwość tworzenia set list koncertowych i wiele więcej, a to, że jest bardzo dobrej klasy interfacem audio dopełnia listę sukcesu firmy Fender. Czy warto? Urządzenie jest kosztowne, lecz dobry głowa lampowa potrafi kosztować więcej. Tu baza „wzmacniaczy” będzie się tylko powiększać a dostajemy prawdziwy genialnie brzmiący kombajn. Ufam firmie Fender, gdyż posiada ona nie tylko wypracowaną pozycję lidera w produkcji sprzętu muzycznego ale i pieniądze. Dzięki temu jestem spokojny od aktualizację przez wiele lat i to, że firma będzie dbała o swój flagowy produkt. 

 

Pozdrawiam i ognia z gryfu, Tomasz Andrzejewski.