Ibanez AZ 2204 vs Yamaha Pacifica Standard Plus 12 - czy usłyszysz różnicę?

Ibanez AZ 2204 vs Yamaha Pacifica Standard Plus 12 - czy usłyszysz różnicę?

Ibanez AZ 2204 vs  Yamaha Pacifica Standard Plus 12

Czy usłyszysz różnicę?

 

Żyjemy w świecie wirtualnego zabieracza życia. Tak stwierdzi spora część ludzi, lecz jest druga strona medalu, ponieważ większość rzeczy odbywa się dziś właśnie tam. Możemy zapierać się rękoma i nogami by w tym nie uczestniczyć, lecz nie ma co się oszukiwać, z czasem będziemy musieli pogodzić się z tym „postępem”. Pod pretekstem „naszego” komfortu i ogólnego dobra zgadzamy się na coraz więcej. Kompromis, który na początku podejmowaliśmy bez wewnętrznego komfortu, dzisiaj jest już nam zupełnie obojętny. Jest jak jest, i nic na to nie poradzimy. Social media owładnęły nas wszystkich, ale nawet mandat płacimy zazwyczaj przez internet. Masa zweryfikowanych filmów, przeskrolowanych rolek i masa ciekawostek nie może przejść nam koło nosa. Zakupy w internecie i to z najdalszych zakątków świata nie są już żadną przeszkodą. Chce to bierz, zakupy Pay Po, wygodne kredyty i niepohamowany konsumpcjonizm, to wizytówka dzisiejszego człowieka. Nawet rozmów i spotkań w realnym życiu coraz mniej. Pogoń za ułudą tylko po to by znowu coś kupić. Ale dlaczego o tym piszę? Nie chcę nikogo pouczać, bo sam stałem się niewolnikiem smartphona, a właściwie treści które z niego oglądam. Również pracuję dużo na komputerze i nie tylko gdy nagrywam albumy czy edytuję filmy dla Guitar Center, ale też rysując projekty na frezarkę CNC, czy zwyczajnie prowadząc lekcje przez komunikatory. Bardziej chodzi mi o rzecz którą zauważyłem a dotyczy właśnie wirtualnego świata i ma związek z gitarami które pojawiły się w tytule. Będzie też krótko o człowieku i o tym jak łatwo na niego wpływać poprzez obrazek i znane nazwiska. Trochę kontrowersyjne to porównanie, bo już słyszę w mojej głowie randomowych wyimaginowanych ludzi powtarzających jak mantrę „Pacifica za pięć tysięcy?” , „kto to kupi”?, albo „ jak można zestawiać profesjonalne wiosło z takim instrumentem”, „Az to inna liga”, lub „Chyba oszalał, zestawia japońca z Indonezją”…

 

 

Zatem po przetestowaniu tysięcy instrumentów mogę powiedzieć Wam moi drodzy, że dziś nie liczy się marka i model. Dożyliśmy czasów gdzie liczy się egzemplarz. A to jak dużo sprzedaje się danego instrumentu (i nie piszę tu o Fenderze, bo to wypracowana pozycja od dziesięcioleci) zależy od dobrego marketingu. A czym jest dziś ten dobry marketing? Oczywiście otoczeniem się zawodowymi i znanymi nazwiskami. Ibanez z gitarą AZ pobił na głowę wszystkich którzy chcieli z nim powalczyć. Stworzył serię na bazie tego modelu dla własnych sygnarturowanych muzyków, prócz tego powołał wielu nowych endorserów i tak zaczął się bum na te gitary ale gdzie? W internecie. Masa filmów, krótkich i długich. Trzydziestosekundowe frazy i tysiące użytkowników rozsiewały się jak grzyby po deszczu. Ale czy to tylko „fejm” nie poparty realiami. Absolutnie nie. To świetne gitary na zawodowym Hardwarze i genialnych przetwornikach, lecz szczerze, ta nowa Pacifica nie odstaje na krok. I gdyby ruszył taki globalny marketing z tą gitarą jak z AZ, to nikt nie odważyłby się stwierdzić, że to tylko Yamaha. Dla mnie po wielokrotnym używaniu tych gitar, to instrumenty profesjonalne. Brzmią rewelacyjnie, są zrobione bez oszczędności na jakości materiałów, z niesamowitą kontrolą jakości. I tak naprawdę niczym nie odstają (i teraz uwaga bo będzie grubo) od japońskich Ibanezów AZ. Tak, dobrze przeczytaliście, nie indonezyjskich a właśnie japońskich. Gitara ta ma nowy kształt i widać że projektanci zadbali o to, by instrument się podobał i był bardzo ergonomiczny. Korpus wykonany jest z olchy, w Ibanezie AZ którego zestawiałem zrobiony jest z jesionu. Szyjki w obu gitarach są z klonu, z tym że w AZ jest to klon pieczony. Czy jest lepszy niż standardowy? Ktoś powie, że tak, bo jest mniej podatny na odkształcanie, natomiast z mojego doświadczenia lutniczego wiem, że i klon pieczony pracuje. W obu gitarach mamy stalowe progi i w obu wykorzystano rewelacyjny hardware. Mosty Gotoha oraz blokowane klucze również od tego producenta powodują, że gitary trzymają strój jak złoto. Dodatkowo dzięki jakości podzespołów rezonują z dużą ilością harmonicznych. W obu omawianych gitarach zastosowano układ przetworników HSS. W ibanezie są to Seymoury Duncany Fortuna, a w Yamaha znajdziemy genialne przetworniki skonstruowane przez Ruperta NEVE. Czekam kiedy pojawią się w sprzedaży bezpośredniej, bo to bardzo dobre „magnesy” i chętnie bym usłyszał je w moim stracie. Co do całokształtu to uważam, że Yamaha nie gra gorzej. Nie odstaje nawet na centymetr, ba, nawet na milimetr i to mierzony z suwmiarką w dłoni. To zwyczajnie topowa gitara o czym możecie się przekonać oglądając nasze zestawienie i wsłuchując się w różne konfiguracje przetworników. I wiem, że AZ w tej opcji to Japonia, twardy futerał itp. A i różnica w cenie to niemal trzy tysiące złotych. Może warto zatem rozważyć wspaniały instrument dający użytkownikowi wszystkie niezbędne atrybuty do zawodowego brzmienia na scenie i w studiu nagrań, a może i przy kubku herbaty, kawy czy dobrego trunku we własnych czterech kątach. 

 

 

Rozwiązanie tego dylematu pozostawiam Wam drodzy przyjaciele muzycy.

 

Pozdrawiam serdecznie i ognia z gryfu

Tomek Andrzejewski