Imperium z Tokio w Hollywood

Imperium z Tokio w Hollywood

Imperium z Tokio w Hollywood

Czyli jak narodziły się gitary ESP USA i dlaczego barytonowa M-7 Alien Blood Spatter jest ich idealną wizytówką

 

Kiedy myślimy o ESP, od razu widzimy Tokio, japońską obsesję na punkcie precyzji, metalowe sceny i customy, o których większość gitarzystów może tylko marzyć. Historia firmy zaczęła się w 1975 roku, gdy Hisatake Shibuya założył Electric Sound Products – niewielki warsztat produkujący części zamienne i instrumenty na rynek japoński. Z czasem ESP stało się globalną marką z rozbudowaną strukturą: od topowych modeli ESP i Custom Shop w Japonii, przez przystępne LTD, aż po linie Edwards, Grassroots i Navigator przeznaczone głównie na rynek azjatycki.

 

Przez wiele lat „sercem” firmy pozostawała Japonia, natomiast Stany Zjednoczone były przede wszystkim rynkiem zbytu i miejscem, gdzie ESP budowało relacje z artystami. Amerykańskie biuro na początku działało w Nowym Jorku, później przeniosło się do Los Angeles, ale samych gitar ESP „made in USA” po prostu nie było – topowe instrumenty powstawały w Tokio, tańsze w Korei, Indonezji i innych krajach azjatyckich. To rodziło pewien paradoks: marka uwielbiana przez metalowców z USA, ale bez własnej, amerykańskiej fabryki.

 

To zmieniło się dopiero w połowie drugiej dekady XXI wieku. W 2013 roku ESP oficjalnie ogłosiło, że otwiera pierwszą w historii fabrykę w Stanach Zjednoczonych – w North Hollywood, w rejonie Los Angeles, niedaleko swojej amerykańskiej centrali. Jej uruchomienie zaplanowano na 2014 rok, a jednym z kluczowych elementów całego projektu była nowa linia instrumentów: ESP USA.

 

 

Dlaczego ESP postanowiło wejść w produkcję „made in USA”?

Powodów było kilka i wszystkie świetnie oddają filozofię tej marki.

 

Po pierwsze, chodziło o prestiż i świadomość rynku. W Stanach hasło „Made in USA” wciąż ma ogromne znaczenie – szczególnie na tle tak silnej konkurencji jak Gibson czy Fender. Amerykańscy gitarzyści, przyzwyczajeni do produkcji lokalnych gigantów, często traktowali japońskie topowe ESP jako egzotyczną, świetną, ale jednak importowaną alternatywę. Własna fabryka w Kalifornii miała to zmienić: pokazać, że ESP potrafi zagrać na tym samym boisku, łącząc japońską precyzję z amerykańską dumą z lokalnej produkcji.

 

Po drugie, logistyka i dostępność. Japońskie instrumenty ESP – szczególnie standardowe serie – były przez jakiś czas trudniej dostępne w USA, głównie przez koszty eksportu. Część modeli całkowicie zastąpiono liniami LTD i później E-II, przeznaczonymi głównie na rynki zagraniczne. Fabryka w North Hollywood pozwoliła ESP projektować instrumenty „pod” potrzeby amerykańskiego gitarzysty, budować je lokalnie i szybciej dostarczać do sklepów bez całej skomplikowanej układanki importowej.

 

Po trzecie, ESP USA miało być czymś w rodzaju pomostu między japońskim Custom Shopem a seryjną produkcją. W oficjalnych materiałach ESP wyraźnie zaznaczało, że nowa fabryka nie zastępuje tokijskiego Custom Shopu, tylko go uzupełnia – japoński warsztat pozostał „świętym Graalem” marki. Natomiast w Kalifornii powstać miała niewielka, mocno kontrolowana linia produkcyjna: instrumenty wciąż budowane w małych seriach, z wysoką ilością pracy ręcznej, ale już według określonych specyfikacji, które można powtarzalnie oferować w sklepach.

 

 

W praktyce oznaczało to coś w rodzaju „amerykańskiego butikowego standardu”: ESP USA to nie są masówki robione na tysiące sztuk, tylko krótkie serie wyraźnie sprofilowane pod nowoczesne granie – superstraty, barytony, siódemki, mocne, agresywne wykończenia. Kalifornijska fabryka od początku była pomyślana bardziej jako mały, wyspecjalizowany warsztat niż gigantyczna linia montażowa. Pierwszy rok działania zapowiadano wręcz jako produkcję na „ograniczoną skalę”, z planem stopniowego zwiększania, jeśli zainteresowanie będzie rosło.

 

Z czasem ESP umacniało swoją obecność w USA: nie tylko dzięki samej fabryce, ale także przez rozbudowę amerykańskiej centrali, showroomu i zaplecza serwisowo-dystrybucyjnego w rejonie Los Angeles. Firma konsekwentnie pozycjonowała ESP USA jako coś więcej niż „kolejną serię” – to miała być osobna gałąź, ściśle powiązana z amerykańską sceną metalową i progową, z artystami, którzy oczekują od instrumentu chirurgicznej precyzji, dłuższej skali i nowoczesnej elektroniki.

 

 

Jak działa ta odnoga w praktyce?

Klucz znajduje się w samym procesie powstawania gitar ESP USA. To nie jest typowa fabryka „taśmowa”. Modele ESP USA tworzy niewielki zespół lutników i techników, który łączy tradycyjne ręczne operacje z nowoczesną obróbką CNC. Drewno – mahoń, klon, heban – selekcjonuje się na miejscu, a każdy korpus i gryf obrabia się z myślą o konkretnym projekcie, nie o anonimowej, tysięcznej sztuce.

 

ESP USA nie próbuje kopiować japońskiego Custom Shopu, ale korzysta z jego filozofii. Tam, gdzie ma sens automatyka, używa się maszyn. Tam, gdzie chodzi o wykończenie progów, ręczne dopieszczenie krawędzi podstrunnicy, dopasowanie siodełka czy końcowy setup – wchodzą lutnicy. Efektem są instrumenty o jakości zbliżonej do customów, ale w relatywnie stabilnych specyfikacjach: konkretne modele, które można zamówić bez czekania na indywidualny projekt, a jednocześnie mieć pewność, że to nie „seryjna deska”, tylko instrument z charakterem i ręcznym szlifem.

 

ESP USA działa też jako swego rodzaju laboratorium dla nowocześniejszych rozwiązań – szczególnie w zakresie pickupów, menzury i ergonomii. Wiele modeli otrzymuje wydłużone skale, siedmiostrunowe konstrukcje, mocne wykończenia oraz pickupy Fishman Fluence czy EMG w najnowszych konfiguracjach. To właśnie w tej linii idealnie wpisuje się nasza bohaterka: ESP USA M-7 HT Baritone Alien Blood Spatter.

 

W praktyce oznaczało to coś w rodzaju „amerykańskiego butikowego standardu”: ESP USA to nie są masówki robione na tysiące sztuk, tylko krótkie serie wyraźnie sprofilowane pod nowoczesne granie – superstraty, barytony, siódemki, mocne, agresywne wykończenia. Kalifornijska fabryka od początku była pomyślana bardziej jako mały, wyspecjalizowany warsztat niż gigantyczna linia montażowa. Pierwszy rok działania zapowiadano wręcz jako produkcję na „ograniczoną skalę”, z planem stopniowego zwiększania, jeśli zainteresowanie będzie rosło.

 

Z czasem ESP umacniało swoją obecność w USA: nie tylko dzięki samej fabryce, ale także przez rozbudowę amerykańskiej centrali, showroomu i zaplecza serwisowo-dystrybucyjnego w rejonie Los Angeles. Firma konsekwentnie pozycjonowała ESP USA jako coś więcej niż „kolejną serię” – to miała być osobna gałąź, ściśle powiązana z amerykańską sceną metalową i progową, z artystami, którzy oczekują od instrumentu chirurgicznej precyzji, dłuższej skali i nowoczesnej elektroniki.

 

 

Na pierwszy rzut oka ta gitara wygląda jak coś, co przybyło z innej planety – i taki był zamiar. Alien Blood Spatter to jedno z tych wykończeń, które trudno pomylić z czymkolwiek innym: agresywne, niemal komiksowe rozbryzgi „obcej krwi” na mahoniowym korpusie, zamknięte w lśniącej, błyszczącej warstwie lakieru. Ale pod tym kosmicznym lakierem kryje się bardzo świadoma, logiczna konstrukcja – dokładnie taka, jaką lubi ESP: żadnego przypadku, wszystko podporządkowane nowoczesnemu, nisko strojone muzykowaniu.

 

Korpus wykonano z mahoniu, o grubości około 45 mm, z klasyczną dla serii M ergonomią: smukłe, wygodne wycięcia, łatwy dostęp do wysokich pozycji i wyważenie, które pozwala grać długie sety bez walki z instrumentem. Konstrukcja jest bolt-on – gryf przykręcany, ale z bardzo dopracowanym, wygładzonym połączeniem, które bardziej przypomina nowoczesne, „shavowane” heele niż tradycyjny „klocek” znany z tanich superstratów.

 

Sam gryf to trójczęściowy klon o profilu Extra Thin U – typowy dla wielu nowoczesnych ESP. Jest szybki, płaski pod dłonią, ale nie na tyle, by męczyć rękę przy długim graniu rytmicznym. Podstrunnica z hebanu nadaje całości ciemniejszy charakter – zarówno wizualnie, jak i w odczuciu, bo heban jest twardy, sprężysty, idealny pod dynamiczną artykulację. Skala to 27" baritone – kluczowy element całej koncepcji. Przy siedmiu strunach i niskich strojach (Drop A, Drop G, różne odmiany obniżonego B) dłuższa menzura oznacza lepsze napięcie strun, klarowniejszy dół i mniejsze „flaczenie” najgrubszych strun.

 

 

Promień podstrunnicy wynosi około 12" (ok. 305 mm), co jest kompromisem między komfortem akordów a pewnością przy niskich akcjach i szybkich przebiegach. Na hebanową podstrunnicę nabito 24 progi Jescar FW57110 w rozmiarze XJ, wykonane ze stali nierdzewnej. To ważny element filozofii ESP USA – stalowe progi są trwalsze, lepiej znoszą agresywną technikę, bendingi i częste strojenie, a przy tym zapewniają bardzo gładkie vibrato.

 

Główkę zamyka siodełko z kości o szerokości 48 mm, dostosowane do siedmiu strun i szerszej przestrzeni między strunami. W zależności od konkretnej partii modelu, za strojenie odpowiadają wysokiej klasy blokowane klucze – w wersji Alien Blood Spatter oferowanej na rynku europejskim są to Sperzel Trim-Lok, co jest typowym wyborem ESP USA dla stabilności i wygody szybkiej zmiany strun.

 

Z punktu widzenia stricte „metalowego” gracza równie ważny jest hardware w dolnej części instrumentu. ESP USA M-7 HT Baritone Alien Blood Spatter wykorzystuje stały mostek Hipshot Fixed – proste, ultra stabilne rozwiązanie bez ruchomych noży i sprężyn. To świadomy wybór: ta gitara nie udaje wirtuozerskiej „whammy-deski” pod Floyd Rose, tylko narzędzie do ciężkich, nisko strojonych riffów. Stały most minimalizuje problemy ze strojeniem, poprawia rezonans i przenoszenie drgań do korpusu, a przy siedmiu strunach i grubej „siódemce” to ma ogromne znaczenie.

 

Elektronika to nowoczesne serce tej konstrukcji. W wersji Alien Blood Spatter zastosowano zestaw Fishman Fluence Modern – dwa siedmiostrunowe humbuckery w eleganckim wykończeniu Black Nickel, montowane bezpośrednio w korpusie (direct mount), co dodatkowo poprawia kontakt mechaniczny i poczucie „bliskości” dźwięku. Fluence Modern to nie są klasyczne pasywne humbuckery – to aktywne przetworniki z cyfrowo kształtowanymi charakterystykami, pozwalające na przełączanie różnych „głosów”. ESP wykorzystuje tę funkcję, dodając push-pull na potencjometrze głośności, co pozwala przełączać się między bardziej „ugiętym”, nasyconym brzmieniem a twardszym, bardziej skupionym i nowoczesnym.

 

Układ sterowania jest prosty i bojowy: Volume (z funkcją push-pull dla zmiany głosu pickupów), Tone oraz trójpozycyjny przełącznik przetworników. To wszystko – żadnych zbędnych kombinacji, splitów na cztery sposoby czy skomplikowanych układów, które i tak większość metalowców ustawiłaby „na stałe”. M-7 HT Baritone została zaprojektowana z myślą o tym, żeby gitarzysta mógł skupić się na riffach, a nie na szukaniu właściwej pozycji w labiryncie elektroniki.

 

Pełna specyfikacja ESP USA M-7 HT Baritone Alien Blood Spatter prezentuje się następująco:

  • Korpus: mahoń, grubość ok. 45 mm, konstrukcja bolt-on
  • Wykończenie: Alien Blood Spatter, lakier wysoki połysk
  • Gryf: 3-częściowy klon, profil Extra Thin U, wzmocnienia grafitowe, wykończenie natural satin
  • Podstrunnica: heban
  • Skala: 27" baritone
  • Promień podstrunnicy: ok. 12" / 305 mm
  • Liczba progów: 24, Jescar FW57110 XJ, stal nierdzewna
  • Szerokość siodełka: 48 mm
  • Siodełko: kość
  • Mostek: Hipshot Fixed (hardtail)
  • Klucze: blokowane Sperzel Trim-Lok
  • Przetworniki: Fishman Fluence Modern 7-String Set (Black Nickel), montaż direct-mount
  • Sterowanie: Volume (push-pull dla zmiany głosu pickupów), Tone, 3-pozycyjny przełącznik
  • Osprzęt dodatkowy: zaczepy Dunlop Straplok (w typowej specyfikacji ESP USA M-7 Baritone)
  • Struny w standardzie: D’Addario NYXL 9–54
  • Futerał: twardy case ESP USA w komplecie

 

Kiedy spojrzymy na ten instrument przez pryzmat historii ESP USA, wszystko zaczyna się pięknie składać w całość. M-7 HT Baritone Alien Blood Spatter to dokładnie taki instrument, po jaki ESP chciało sięgnąć, gdy decydowało się na otwarcie fabryki w North Hollywood. Gitary z tej serii są nie tylko „zrobione w USA” dla amerykańskiego klienta, ale przede wszystkim są produktem konkretnych czasów: epoki niskich strojów, siedmiu i ośmiu strun, nowoczesnych przetworników, ekstremalnej dokładności intonacji i oczekiwania, że instrument będzie znosił strojenie w dół bez protestu.

 

Barytonowa siódemka z Kalifornii łączy wszystkie filary filozofii ESP USA: japońską obsesję na punkcie detalu, amerykańską dumę z lokalnej produkcji, współczesną elektronikę i odważne, bezkompromisowe wzornictwo. To gitara, która powstała w bardzo konkretnym kontekście – jako część nowej, amerykańskiej gałęzi marki – i doskonale pokazuje, po co w ogóle ta odnoga powstała: żeby dać współczesnym gitarzystom coś, co nie jest ani kompromisem, ani kopią klasyki, tylko prawdziwie nowoczesnym narzędziem do ciężkiego grania.

 

Patrząc na ESP USA jako całość, widać wyraźnie, że decyzja o otwarciu fabryki w Kalifornii była czymś więcej niż marketingowym ruchem. To strategiczny krok, który pozwolił firmie połączyć swoje japońskie korzenie z realiami najważniejszego rynku gitarowego na świecie. A jeśli chcemy zrozumieć, jak ta strategia przekłada się na konkretne instrumenty, wystarczy wziąć do ręki M-7 HT Baritone Alien Blood Spatter – kosmicznie wyglądającą, ale bardzo przyziemnie skuteczną maszynę rytmiczną, która jest kwintesencją tego, czym ma być nowoczesne ESP „made in USA”.