
Jakość i powtarzalność w świetnej cenie? To musi być Yamaha Pacifica
Jakość i powtarzalność w świetnej cenie? To musi być Yamaha Pacifica
Krótko i na temat - Yamaha Pacifica 612VIIX vs Yamaha Pacifica 112V SB
To co wyróżnia podstawowe gitary Yamaha Pacifica, to powtarzalność wykonawcza. W erze coraz to nowych konstrukcji i używania nowych materiałów a także coraz to większej wojny cenowej naprawdę trudno o równy poziom w budowie instrumentów. I nie chodzi tu nawet o różnice na poziomie różnych firm czy półek cenowych, a właśnie o te proste jakby się mogło wydawać instrumenty tej samej marki i serii. Właśnie w tak niby prozaicznych sytuacjach widać, jak bardzo marce zależy na utrzymaniu najwyższych standardów pod względem kontroli jakości. A jak nie wiadomo i chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba, to właśnie wyszkoleni ludzie pilnujący tej jakości są najważniejszym czynnikiem w utrzymaniu poziomu wykonawczego. Ale nie jest to tanie rozwiązanie, gdyż utrzymanie kilkudziesięciu pracowników poza granicami własnego kraju to spory wydatek. Przez to wiele firm nie decyduje się na taki ruch przeszkalając tylko w podstawowych tematach lokalnych pracowników, co powoduje potem naprawdę spore problemy związane z utrzymaniem jakości produkcji. W tym temacie Yamaha może być spokojna. Jest długodystansowym zwycięzcą na tym polu. Sama chyba pogodziła się już z faktem, że nie będzie liderem w sprzedaży gitar „drogich” (mimo, że obecnie ma się czym poszczycić), więc pilnuje tego wąskiego gardła rynku gitar tanich, by były jak najlepsze.

Dziś zestawiam dwa instrumenty najpopularniejsze ze „stajni” Yamaha. Pierwszy z nich to Yamaha Pacifica 612VIIX a drugi to Yamaha Pacifica 112V. Kolor w tym wypadku jest drugorzędny, gdyż chcę skupić się na walorach manualno-techniczno-brzmieniowych, by jak najlepiej zobrazować ich możliwości. Pod względem dizajnu i parametrów manualnych oba instrumenty są niemal identyczne. Wiem, że różnica w cenie mówi coś innego, ale możecie mi wierzyć, z zawiązanymi oczyma nie byłoby szans rozpoznać która jest która. To skąd taka różnica w cenie? O tym za chwilę. Najpierw podobieństwa. Gitary te posiadają korpusy o przyjemnej sylwetce nawiązującej do klasyki jaką niewątpliwie jest najpopularniejsza gitara świata, czyli Stratocaster. Natomiast posiada delikatne zmiany względem protoplasty i ma nieco inaczej wyprowadzone krawędzie oraz kilka dodatkowych zmiennych, które sprawiają, że z automatu wiemy, że instrument przed nami to Yamaha Pacifica. W obu gitarach zastosowano również te same rodzaje drewna do budowy gryfu. Szyjka o profilu „przyjemnego C” zbudowana jest z klonu, a na ten klon naklejono podstrunnicę z palisandru o bardzo wygodnym radiusie 13,75 cala. Na obie podstrunnice które posiadają jako markery kropki nabito po dwadzieścia dwa progi. Trzeba przyznać, że jakość ich nabicia i wykończenia ich krawędzi jest wzorowa, i ciężko w tym przedziale cenowym szukać tak profesjonalnie dopracowanych progów u konkurencji. Oczywiście zdarzają się reguły (piszę w tym momencie o konkurencji), natomiast jak wspomniałem wcześniej w tym tekście, chodzi mi bardziej o powtarzalność na przełomie wielu lat jak nie dekad produkcji.
Na duży plus można zaliczyć również łączenie szyjki z korpusem. Przy tej cenie mogliby pójść na łatwiznę i zrobić wielkie kwadratowe ociosane kopyto i nikt nie miałby im tego za złe, jednak Yamaha ma standardy, których nie przekreśla. W obu instrumentach (a najważniejsze dla mnie jest to w tych modelach tańszych) mamy ładnie wyprowadzone łączenie typu bolt-on. Jest ergonomiczne i dzięki temu mamy bardzo łatwy dostęp do gry w wysokich pozycjach. Długość menzury jest standardowa i wynosi 25,5” Czyli 648mm.

To teraz o różnicach. Na pierwszy ogień pójdą przetworniki. Mimo, że w obu gitarach mamy ten sam układ jakim jest HSS (humbucker i dwa single) to w gitarze tańszej zastosowano przetworniki Single Coil (magnesy Alnico V) w ilości dwóch sztuk oraz humbucker również na magnesach Alnico V. W droższej gitarze mamy zaimplementowane klasowe i bardzo dobre jakościowo Seymour Duncany Custom 5 TB-14 (Humbucker), oraz dwa single Seymour Duncan SSL-1. Kolejna różnica to mosty. Niby oba to mosty typu vintage i oba opierają się o sześć śrub, jednak w modelu tańszym zastosowano prostą konstrukcję (ale na pełnych siodełkach) a w modelu Yamaha Pacifica 612VIIX bardzo ergonomiczny i ładniejszy wizualnie Wilkinson VS50. Most Wilkinsona dopełniają blokowane klucze Grover locking tuners oraz bardzo precyzyjnie docięte siodełko TUSQ XL, czego nie zaobserwujemy w modelu Yamaha Pacifica 112V. Natomiast oba instrumenty posiadają potencjometr Push-pull coil-split, który poszerza spektrum możliwości brzmieniowych i daje nam namiastkę „prawdziwego” singla pod mostem.
Czy warto dopłacać do instrumentu droższego? Bez mrugnięcia okiem napisze, że warto. Klasowe przetworniki i lepsze podzespoły to jakby nie patrzeć podstawa stabilności stroju i jakości wydobytych dźwięków. A czy muzycy z niskim budżetem będą musieli iść na kompromis jakościowy nabywając podstawowy budżetowy model? Zdecydowanie nie. Tania Yamaha Pacifica 112V to świetny instrument. Jest wygodny i bardzo dobrze brzmiący. Fakt, nie posiada tych wszystko udogodnień które ma model półkę wyżej, ale czy to powoduje, że instrument będzie nas w jakimś stopniu ograniczał? Absolutnie nie. Jeżeli natomiast przyszło Ci drogi czytelniku na myśl, by zrobić upgrade zaraz po zakupie tańszego modelu, bo policzyłeś i stwierdziłeś, że wyjdzie parę „stówek” taniej, to odpuść proszę. Nawet jeżeli zrobisz upgrade sam, to pamiętaj, że sam komfort i wygląd to jedno, a użyta jakość materiałów to drugie. Cena nie bierze się w tym wypadku tylko i wyłącznie z osprzętu jaki „zapakowano” w model 612VIIX. To również większa estetyka i jak wspomniałem rysunek drewna (czytaj jakość w doborze materiału).
Mam nadzieję, że ten artykuł będzie przydatny, a jeszcze bardziej przydatny będzie film porównawczy oba instrumenty na naszym kanale TV Guitar Center który możecie śledzić i zasubskrybować na YouTube.
Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu
Tomek Andrzejewski


