
Krótko i na temat - Fender CD60, gitara akustyczna dla każdego? Tanio i dobrze w świerku i mahoniu.
Krótko i na temat - Fender CD60, gitara akustyczna dla każdego? Tanio i dobrze w świerku i mahoniu.
Chyba każdy z nas ma świadomość tego, że bez gitary akustycznej (głównie klasycznej, która jakby nie patrzeć jest gitarą akustyczną) nie byłoby świata gitar elektrycznych. Niemal każdy muzyk grający na gitarze miał styczność na początku swojej drogi z tym instrumentem, a jeżeli nie miał, to warto nadrobić ten etap. Gitara akustyczna, a właściwie ćwiczenie na niej rozwija inne pokłady emocji, jak i można na niej poczuć mięśnie dłoni o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Pamiętam moją (no dobra, mojego taty) pierwszą gitarę. Był to produkt rosyjski, z akcją strun lekko ponad jeden i pół centymetra nad dwunastym progiem. Szczerze, to wysokość nad pierwszym nie była wcale niższa, co skutkowało okaleczeniem palców. Niestety docisk trzeba było mieć jak w rękawicy Iron Mana, a i tak ledwo to wybrzmiewało. Dodatkowo jakość wykonania samego produktu była absolutnym żartem, a materiał z którego go wykonano sprawdziłby się bardziej na karmnik dla ptaków (i to taki najgorszych „lotów”). Myślę, że „gitara” z sieci sklepów „muzycznych” Auchan, przebija ją na głowę. Pamiętam również, jak uczyłem się podstawowych akordów, a z palców leciała mi krew. Struny były koloru „górnika po wyjeździe z dołu” (tak u mnie na śląsku się mówi i chodzi o szyb kopalni, a nie dół jako dół), a i tak grało się na niej godzinami. Piszę o tym nie bez kozery, gdyż prawdziwa pasja rodzi się w cierpieniach. I to jest chyba sukces, który smakuje najlepiej. Nie jest losowym przypadkiem wynikającym z wrzucanych filmików i zdjęć swoich obiadów na social media, lecz ma bardzo solidne podstawy, aby sukces był trwały i miał świadomych odbiorców. Warto poświęcić swój czas na rozpoczęcie swojej drogi od początku dobrze. Stawiając krok po kroku we własnym zrównoważonym tempie, nie omijając żadnego ze szczebli. Najgorsze w naszych obecnych czasach jest uczenie się bez żadnej wrażliwości muzycznej. Dostęp jest do wszystkiego, dlatego każdy brzmi jak wszyscy inni, a szkoda. Przecież jest tak wiele kolorów świata dźwięku. I choć wiem, że czasy się zmieniają (i dobrze), to warto na chwilę się zatrzymać i zastanowić, czy lepiej „przerobić” masę tabulatur, czy raczej na własne „ucho” robić coś dłużej, ale świadomiej. Jednak nie tylko czarne barwy ma dzisiejszy świat. Bardzo dobrym i często przeze mnie używanym argumentem na plus, jest fakt, że dostępność do dobrych i przystępnych cenowo instrumentów jest naprawdę spora. Nie trzeba już walczyć z gitarą o to by coś na niej zagrać. W rozsądnych pieniądzach, nawet niewielkich, otrzymujemy instrument z krwi i kości. Jednym z takich instrumentów jest niewątpliwie najpopularniejszy na świecie akustyczny Fender CD60.

Te gitary od wielu lat goszczą w domach amatorów gitary. Wielu z nas kupiło ją jako pierwszy instrument. Jest popularna z prostego względu. Cena jest naprawdę niska, jak za instrument z dobrych materiałów i tak dobrze grywalny. Wygodny gryf, świetnie spasowane elementy. Dobrze położony lakier i nienagannie nabite progi - w tej klasie to rzadkość. Przez te lata instrument ten ewoluował i rozwija się na plus z roku na rok coraz bardziej. Obecnie mamy już do dyspozycji modele CD 60 w wersji z litą drewnianą płytą wierzchnią. To niesamowite, gdyż dodatkowo są dostępne nie z jednego rodzaju drewna, a z dwóch. Na brawa zasługuje też fakt, że mamy możliwość zakupu tego modelu z cutaway (podcięciem w pudle rezonansowym, by wygodniej grać w wysokich pozycjach na gryfie) jak i wyboru gitary z układem piezoelektrycznym, i to nie byle jakim, bo firmowym marki Fishman.
Postanowiłem zestawić ze sobą dwa modele, może i nieco się różnią budową, gdyż jedna posiada podcięcie cutaway a druga nie, lecz tylko te miałem pod ręką. Ważniejsze jest to, że jedna z nich posiada litą płytę wierzchnią ze świerku a druga z mahoniu.

Obie gitary są zbudowane w klasycznym stylu dreadnought i posiadają wyśmienicie wygodny mahoniowy gryf o profilu „Easy-to-Play”. Pozawala on na jeszcze przyjemniejsze doznania z obcowania z gitarą . Tył i boki zbudowane są z mahoniu a podstrunnica i mostek z orzecha. Na podstrunnicę nabito dwadzieścia progów vintage, które są bardzo starannie wykończone. Akcja strun w obu gitarach jest ustawiona poprawnie, co pozwala na użycie tych instrumentów zaraz po wyciągnięciu z pudełka. Fender CD60S w wykończeniu naturalnym posiada świerkową litą płytę wierzchnią, która bardzo dobrze przenosi wysokie i średnie częstotliwości. Natomiast model z mahoniową litą płytą wierzchnią, brzmi bardzo równo z podbitymi niskimi częstotliwościami. Fender CD60SCE All Mahogany dodatkowo posiada wbudowany układ z preampem i stroikiem marki Fishman oraz podcięcie do wysokich progów.

Gitary postanowiłem nagrać mikrofonem dynamicznym Shure SM58, by na jak najprostszym systemie zapisu zademonstrować, jak różnie brzmią te gitary, i że niewiele trzeba by dobrze je nagrać. Mam nadzieję, że spodoba się wam to mini zestawienie, a niezdecydowanym pomoże w podjęciu decyzji, która z nich jest wyborem godnym uwagi właśnie dla konkretnego odbiorcy. Czasem kolor to tylko dodatek i warto mieć to na uwadze wydając nasze ciężko zarobione pieniądze. Dlatego posłuchajcie dokładnie, który instrument przypada wam do gustu, a jeżeli macie taką możliwość, to wybierzcie się do naszego sklepu stacjonarnego i ograjcie sobie różne modele przed podjęciem ostatecznej decyzji. Warto mieć rozeznanie i kupować świadomie. Lecz jeśli nie macie jak dostać się do nas, a myślicie już długo o Fenderze CD 60, to mogę polecić wam te instrumenty w ciemno. Ciężko się na nich zawieść. Są bardzo równe produkcyjnie i dają wiele radości z gry.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do oglądania naszego filmu na kanale YouTube „Tv Guitar Center”.
Tomek Andrzejewski


