Krótko i na temat - Gitara Single Cut? Tania i dobra gitara Carter LC Standard!

Krótko i na temat - Gitara Single Cut? Tania i dobra gitara Carter LC Standard!

Krótko i na Temat - „O gitarach Single Cut słów kilka” na przykładzie gitary Carter Guitars LC oraz ESP Edwards E-LP 125.

 

Czym jest gitara Single Cut? Najprościej rzecz ujmując, to instrument z wycięciem w dolnej części korpusu, a właściwie blisko miejsca łącznia gryfu z korpusem. Wymyślono je, by mieć łatwiejszy dostęp do najwyższych rejestrów w gitarze. Lwia część gitarzystów uważa, że gitary Single Cut to tylko i wyłącznie konstrukcje znane od lat, a mianowicie Gibson Les Paul z wklejonym gryfem. Niewielu jednak wie, że takie konstrukcje mają również inne firmy. I nie są tylko „plagiaty” i różnego rodzaju wariacje na temat klasycznych Les Pauli, a zupełnie inne i jakże historyczne modele gitar. Bez wątpienia jedną z najciekawszych i to w wersji Bolt-on jest „niejaki” Fender Telecaster. To chyba jedna z najbardziej znanych i wpływowych konstrukcji na jakie czekał świat. To na tych gitarach nagrano chyba największą ilość płyt w latach pięćdziesiątych oraz sześćdziesiątych. Jednym słowem możemy stwierdzić, że gitary takie jak Gibson Les Paul oraz Fender Telecaster wpłynęły na tuzów współczesnej muzyki. Oczywiście jest wiele gitar z rozwiązaniem klasycznym, czyli gryfem przykręconym do korpusu mających status legend, lecz dziś skupiamy się na gitarkach z tylko jednym podcięciem w korpusie. Na temat instrumentów z wklejonym gryfem set in-neck, czy też neck thru body napisano już wiele (I nie wykluczam, że jeszcze wiele zostanie napisane), to jednak dziś postaram się połączyć te dwa światy jakimi są instrumenty o klasycznym kształcie typu Les Paul oraz montowanie gryfu na śruby. Mity i legendy dotyczące sustainu w gitarach z wklejonym gryfem spowodowały, że wielu użytkowników nadal wierzy w to „historyczne” wybrzmienie i nie gasnące struny w tych konstrukcjach. Wielu również twierdzi, że klasyczne rozwiązania takie jak jak gryfy przykręcona do korpusu odstają wybrzmieniem od gitary wyżej wymienionych. I choć rozum podpowiada mi, by nie wypowiadać się w tych kwestiach i nie dotykać bardzo czułych miejsc gitarowego ego, to moje wewnętrzne „ja” nie może nie odnieść się do tych stwierdzeń i nie napisać kilku zdań, na temat tych nie do końca prawdziwych twierdzeń. Ponieważ większość albumów na świecie (i można łatwo to sprawdzić) zostało nagrane na klasycznych rozwiązaniach typu Bolt-on. Bo ile w tamtych czasach było gitar z wklejonym gryfem? Pisząc „w tamtych czasach” mam na myśli szalone lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte oraz osiemdziesiąte. Na pewno gitar z przykręconymi gryfami było zdecydowanie więcej. Poza tym, większość muzyków bluesowych grywało na Stratocasterach i Telecasterach. To też można sprawdzić zagłębiając się bardziej w ten świat muzyczny i analizując go pod tym właśnie kątem. Zresztą moim skromnym zdaniem, biorąc pod uwagę ilość przetestowanych instrumentów w warunkach scenicznych i studyjnych stwierdzam, że trzeba chyba być nietoperzem, by usłyszeć różnice między dobrze skręconym instrumentem na cztery (czy więcej) śrub, czy takim, który ma wklejony gryf Set in Neck lub z gryfem przez korpus. I nie chcę absolutnie rujnować czyjegoś światopoglądu, lecz piszę tutaj zupełnie racjonalnie z perspektywy użytkownika. Poza tym, gdyby nawet się uprzeć, że ta grupa inaczej myślących niż ja muzyków ma rację, to czy w codziennym użytkowaniu na scenie ma to jakieś znaczenie? Ile musiałby trwać jeden uderzony riff i jakie tempo utworu pozwoliłoby na wydobycie tego maksymalnego wybrzmienia? Mam wrażenie, że wielokrotnie skupiamy się na rzeczach, które mają znikomy wpływ na nasze życie i dotyczy to bardzo wielu różnych dziedzin, nie tylko muzyki. Dlatego dziś chę zestawić dwa instrumenty. NIby te same światy a jednak różne konstrukcje (i nie dotyczy to tylko ceny).

 

Jedna z gitar, to bardzo wysoki model japońskiego producenta jakim jest ESP. Instrument wyprodukowany na rynek japoński przypomina do złudzenia pod każdym kątem klasycznego Les Paula. Tą gitarą jest Edwards E LP-125. Mahoniowy korpus z wklejonym gryfem set in neck (również wykonanym z mahoniu) posiada palisandrową podstrunnicę z idealnie nabitymi dwudziestoma dwoma progami medium jumbo. Markery na podstrunnicy to znane klasyczne trapezy lekko zaokrąglone na bocznych krawędziach. Radius podstrunnicy to 305mm. Piękny korpus z klonu falistego polakierowany w sunburstcie wygląda niesamowicie. Ogrywając tą gitarę miałem wrażenie, że gram na tradycyjnym LP Standard. Przetworniki w tej gitarze to Seymour Duncan Sh1N oraz SH4. Most typu Tune o Matic oraz klucze w stylu vintage wyprodukowane przez japońską firmę Gotoh. Gitara brzmi wybitnie dobrze pod każdym względem. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z instrumentem z krwi i kości profesjonalnym do tego stopnia, że gdybym miał wybierać między LP a tym „LP” to prawdopodobieństwo wyboru tego „prawdziwego” byłoby znikome.

 

Natomiast gitarą kolejną w zestawieniu będzie również konstrukcja bardzo podobna (przynajmniej pod względem wizualnym) a jest nią budżetowy Carter Guitars LC Standard WRD. Dzięki projektantom tego taniego a jakże fachowego instrumentu kształt gitary jest nadal legendarny, ale i wygodniejszy pod wieloma względami od pierwowzoru. LC Standard WRD został wykonany z bardzo dobrego jakościowo drewna. Solidny lipowy korpusu z mahoniowym topem oraz wkręcany bolt-on" gryf wykonany z klonu kanadyjskiego, zapewnia wyśmienite rezonowanie i wybrzmiewanie we wszystkich pasmach. Gitara polakierowana jest w „czereśniowym” kolorze co ze złotym hardwarem daje wrażenie instrumentu znacznie droższego niż jest. Dodatkowo przetworniki w złotych puszkach o nazwie M90 wzbogacają instrument tak wizualnie jak i brzmieniowo. Podstrunnica wykonana jest z drewna Jatoba. Nabito na nią również dwadzieścia dwa progi medium jumbo a za lokalizację naszych palców na gryfie odpowiadają markery w kształcie prostokątów, które rozpoczynają się już na pierwszym progu. Gitara wyposażona została w klucze olejowe, dodatkowo żyłkowana jest z frontu i tyłu korpusu wielowarstwową żyłką. Również główka posiada taką żyłeczkę dodając jej profesjonalnego sznytu. Gitara mimo swojej ceny i przykręcanego gryfu brzmi równo, dając nam poczucie obcowania z instrumentem dystyngowanym i takim, który sprawdzi się w wielu stylistykach muzycznych. 

Zatem czy gitara droga i z wklejonym gryfem gra tak bardzo „lepiej” od taniego instrumentu z przykręconym gryfem, lecz o podobnej wizualnie budowie? Sprawdźmy to w filmie na naszym kanale TV Guitar Center:

 

 

 

 


Pozdrawiam serdecznie i polecam gitary marki Carter. Jeżeli chcecie rozpocząć przygodę z gitarą, lub po prostu chcecie instrument o historycznym wyglądzie na który Was fizycznie nie stać. Za ułamek ceny dostaniecie bardzo dobrą jakość materiałów i budowy, która pozwoli wam się cieszyć takimi właśnie gitarami.