Krótko i na temat - Poznajemy markę Foxgear.

Krótko i na temat - Poznajemy markę Foxgear.

Krótko i na temat - Poznajemy markę Foxgear.

 


Odkąd powstała gitara elektryczna, świat muzyków i konstruktorów z nimi współpracującymi szukał nowych rozwiązań, które rozszerzyłyby spektrum brzmienia tego instrumentu. Tak powstały pierwsze wzmacniacze oraz efekty gitarowe. Warto wspomnieć o fakcie, że niektóre z nich zostały zaadoptowane przez świat gitary, a wcześniej skonstruowane były pod zupełnie inne instrumentarium. W świecie pełnym cyfrowego zero-jedynkowego „koloru” pojawiają się jeszcze tacy, którym analogowy świat jest maksymalnie bliski. Może to kwestia czasów, w których dorastali, a może wychowania i przesiąknięcia naleciałościami rodziców. Czasem to tylko moda, a może aż moda? Ludzie wracają do słuchania muzyki z płyt winylowych, odkopują z rynku wtórnego magnetowidy na kasety VHS z których oglądają filmy tzw. „klasyki gatunku”. Sam złapałem się ostatnio na tym, że odkopałem magnetofon kasetowy i walkmana. Mam jeszcze kilkanaście kaset, z których to słucham muzyki, gdy tylko mam chwilę. I wiecie co? W tej niedoskonałości szumów własnych kasety, gdy zamykam oczy, wracam do tego co było dla mnie ważne, sprawiało, że mogłem uciec w świat dźwięku. Czasem zdobycie albumu ulubionego zespołu graniczyło z cudem, lecz wyobraźcie sobie jaka była euforia, gdy mogłem trzymać w dłoni kasetę magnetofonową, na którą „polowałem” miesiącami. Zapach okładki, widok przesuwającej się taśmy, gdy tylko poruszałem bębnami na których była nawinięta- stan nie do opisania… 

Fakt, że kaset słuchałem od początku do końca też nie był przypadkowy, gdyż przewijanie zazwyczaj było zwykłym szukaniem na „czuja”, bo przecież nie wiedziałem jak „daleko” znajduje się kolejny utwór. I może zapytasz: po co o tym piszesz? Mamy genialny świat, gdzie muzyka dostępna jest od ręki. Jeżeli tak myślisz, to nie wiesz co straciłeś, lub co możesz zyskać idąc „starą” drogą. Wszystko, co dzieje się dziś, jest zwyczajnie nijakie. I nie mierzę tego swoją miarą, lecz stwierdzam fakt. Co mi po milionie genialnie grających muzyków, skoro gdy ich słucham zastanawiam się po co. Nie przeszywa mnie nic z tego co robią. Większość gra tym samym soundem, tymi samymi zagrywkami, tym samym sposobem aranżują instrumenty. Nie tworzy się czegoś rozpoznawalnego. Wszystko staje się podobną do siebie papką. I nie napisze tutaj „kiedyś to było”, bardziej chodzi mi o fakt, że wszyscy złapali już zajączka… i to tego samego. A wiadomo, że chodzi o wieczną gonitwę. I nie pisze tutaj o samorozwoju w strefie wnoszenia technicznego aspektu w grze czy w życiu na wyższy level, ale o tym, że zatracamy „muzykę” stawiając na to co mniej ważne. Wszystko się poodwracało. Kiedyś najpierw siedziało się z gitarą i grało dla samego siebie przełamując własne bariery, a dopiero później robiło się „zamieszania” wokół tego co robimy. Dziś zaczyna się od zdjęć, mediów społecznościowych i całej otoczki, kiedy wszystko inne kuleje. I choć sam używam zdobyczy dzisiejszej techniki grając na modelerach, to co jakiś czas wracam do analogowego staffu. Wracając zatem myślami do tego co było czekam, na to co przyniesie świat, lecz z wiarą, że analogowy świat jeszcze nie popadł w zapomnienie.

 

Tym bardziej cieszę się, że trafiam na freaków przypominających mi o tym, że jest gdzieś jeszcze normalność. Taki właśnie fajny dzień zrobiło mi odkrycie marki Foxgear, podczas mojego spotkania w berlińskim Sound Service z Danielem Keslerem. Nie mogłem uwierzyć, że tak młoda marka mogła stworzyć w krótkim czasie tak duży asortyment produktów. I nie mówimy tu o kolejnej chińskiej produkcji, bo wiemy, że tego typu „zabawek” jest zatrzęsienie. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale fakt, że Foxgear jest z naszego kontynentu napawa radością. Sam Foxgear wywodzi się z bardziej znanego producenta butikowych preampów jakim jest firma Gurus. Jeżeli nie mieliście do czynienia z produktami tego włoskiego producenta, to polecam z całego serca i pisze to jako użytkownik. W szeregach marki Foxgear znajdziemy również produkty marki Baroni. Bo to ten „koleś” jest odpowiedzialny za konstruowanie tych wspaniałości gitarowych. 

Foxgear powstał w  2017 roku przy współpracy wyżej wspomnianego Ugo Baroniego (którego marka osiągnęła już status kultowego producenta), z zajmującym się dystrybucją Chicco Bellinim. Panowie postawili zewrzeć szeregi i wykorzystać swoje umiejętności do maksimum. Dzięki temu dziś możemy cieszyć się genialnie zrobionymi stompboxami.

 

Zacznę od wyglądu zewnętrznego. Każda kość zbudowana jest z aluminiowego chasisa obejmującego spód i boki. Natomiast zawartość wewnętrzna chroniona jest od góry grubym szkłem. Daje to niesamowicie profesjonalne i futurystyczne poniekąd wrażenie, że obcujemy z czymś naprawdę „pro”. By dostać się do wnętrza wystarczy zdemontować szklaną powierzchnię. Stompboxy wyróżniają się na tle innych tego typu konstrukcji czymś jeszcze, mianowicie posiadają wszystkie potrzebne gniazda na górnej krawędzi urządzenia. A dlaczego to takie ważne? Z prostego powodu. Ze względu na fakt, że zrezygnowano na bocznych krawędziach z miejsc do implementowania naszych kabli oszczędzamy miejsce w pedalbordzie, gdyż kostki mogą być wręcz „sklejone” ze sobą. Nie trzeba zostawiać między nimi wolnego miejsca. Dodatkowa sprawa która mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła w świecie „cyfry” to całkowicie analogowy tor sygnału. Dziś to naprawdę rzadkość, bo wszystko opiera się o algorytmy nawet w prostych kostkach typu overdrive. Tutaj nie uraczymy zero - jedynkowego „chipu”. Bardzo bogata paleta wszelakich efektów z różnych segmentów brzmień utwierdza mnie w przekonaniu, że mógłbym bazując tylko na efektach tego producenta stworzyć mój pedalboard marzeń. W asortymencie znajdziemy zasilacze, efekty zniekształcające jak fuzzy, overdrive, distortion, preampy, efekty modulacyjne, wszelkiej maści rozbudowane reverby i delaye. 

 

 

Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że Baroni to część Foxgeara okaże się, że znajdziemy tu nawet podłogowe wzmacniacze z wbudowanymi butikowymi preampami oraz światowej jakości symulacjami kolumn. 

Czy warto zatem zaznajomić się z tym włoskim „produktem”? Jak najbardziej tak! W Guitar Center znajdziecie spory asortyment tych „sprzętów” a ja zapraszam Was na nasz kanał YouTube „TV Guitar Center”, gdzie znajdziecie wiele recenzji dotyczących tego produktu, do czego serdecznie Was zachęcam. 

 

Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu Tomek Andrzejewski.