
Krótko i na temat - Sire Larry Carlton S7 Vintage 3TS vs Fender Player Plus Stratocaster MN 3TSB
Krótko i na temat - Sire Larry Carlton S7 Vintage 3TS vs Fender Player Plus Stratocaster MN 3TSB
Dziś kolejne zestawienie i nie będzie to moim zdaniem nadużycie Waszej cierpliwości. Zacznę od tego w jakim celu robię te porównania. Przecież w internecie znajdziemy tego całe masy. Można by pomyśleć, że niektórzy znaleźli tym kontentem sposób na życie. Porównuje się już niemal wszystko. Samochody, maszyny budowlane, materiały, smartphony, smartwatche i chyba wszystko co smart istnieje już na rynku. Nie bez kozery słowo smart jest nawet używane w celu określania funkcji w lodówkach, kuchenkach oraz odkurzaczach. Smart home który otwiera rolety, zaparza kawę o wybranej porze, kuchnia podgrzewająca nam jedzenie na komendę a nawet otwieranie i zasuwanie rolet, by obudziło nas przyjemne światełko ciepłego poranka. I w tym wszystkim co zwie się „smart” odkrywam jedną zależność z człowiekiem. Przytoczę tu cytat z piosenki Natalii Kukulskiej (wiem, może niektórych to zrazić ale uprzedzam, warto wytrwać do końca tego wywodu) a słowa te brzmią „Im więcej ciebie, tym mniej. Bardziej to czuję niż wiem…
Przekuwając to na symbiozę nas ludzi z tym co „smart” trudno nie zgodzić się z tym „proroczym” wręcz tekstem. Bo faktycznie im więcej „smart” w urządzeniach, tym mniej naszego zaangażowania w samorozwój i chęć stymulacji samego siebie. Prozaiczne zaprzestanie myślenia na temat podstawowych domowych zwykłych czynności powoli zmienia nas, i niestety nie są to zmiany na dobre. Sam łapię się na tym, że częściej ucieka mi myśl, że gdy chcę być czegoś pewny kiedy mój syn zadaje mi jakieś pytanie dotyczące np. matematyki zaraz łapię za ten „smart”phone zamiast ruszyć głową. A przecież lubię matematykę i uwielbiam logiczne podejście do każdego problemu. Myślę, że to dopiero początek zatracania się w tym, co niby dla nas jest najlepsze i stworzone po to, by ułatwić nam funkcjonowanie, a jednak jest w tym chyba jakiś ukryty cel. Nie chcę tu wyjść na człowieka rzucającego scenariusze teorii spiskowych, lecz czy sam nie zauważasz, że coś jest nie tak? Może to nie celowe działanie, lecz powoduje to brak własnego autonomicznego myślenia, tworząc ułudę że mogę wszystko bo wiem wszystko, jestem „smart” A tak naprawdę „smart” (patrząc na te wszystkie urządzenia), jest tylko ułudą, bo przecież one i tak wykonują tylko polecenia. O ile rozumiem, że fajnie jest mieć bieżącą wodę, by nie biegać do studni, to ciężko mi przekonać się do tego, że dożyję czasów kiedy do wymiany „żarówki” nie będę potrzebował wzywać „autoryzowany serwis”. Nie uciekniemy od techniki, jest ona dobra ale wszystko z głową. Kiedy ekspres na komendę robi nam kawę w czasie kiedy otwierają się automatycznie zaprogramowane rolety to faktycznie „bardziej to czuję niż wiem”. Ale co wiem? Właśnie tu pojawia się problem. Wszystko co dzieje się w koło to stymulanty, pobudzacze. Dostępność wszystkiego i brak wszystkiego w jednym. Wszystko robimy po to by „czuć” się lepiej i zaspokajać tylko własne potrzeby, bez zastanowienia się czy warto. Czy może lepiej pograć na gitarze, ułożyć z dzieckiem klocki na dywanie, by stymulować jego wyobraźnie. Może poczytać książkę lub np. obecnie czytany artykuł :)
Nie spędzajmy czasu tylko przed ekranem. Szkoda życia, szkoda smaku normalności i obcowania z drugim człowiekiem nie przez „szkiełko” a przez bycie z nim, delegowanie się pogodą. Czy nie łapiecie się na tym, że kiedy zostawicie telefon w bliżej nieokreślonym miejscu czujecie panikę? Czy gdy zostawisz telefon wychodząc z domu na spacer natychmiast po niego wracasz? Dożyliśmy czasów gdy sami sieci zniewalamy natłokiem nic nieznaczących informacji, które jutro będą już zupełnie inne a za dekadę nikt nie będzie ich pamiętał. Dzień dzisiejszy może być ostatnim, więc chwytajmy za gitary, spotykajmy się z przyjaciółmi, twórzmy muzykę i bawmy się naszymi pasjami. A wracając do naszego porównania to ma ono cel i to prozaiczny. Nasze pasje rozwijają nas powodując, że stajemy się lepsi, bardziej odporni na codzienność i budujący własny zamek, którego nie da się zdobyć, bo jest czymś tylko naszym i dla nas. A każda pasja (przynajmniej ta muzyczna) kosztuje. Nie tylko czas, pracę ale i pieniądze. Dlatego właśnie staram się zestawiać różne instrumenty by każdy mógł zobaczyć, jaki instrument bardziej mu pasuje. Przecież nie każdy z nas może wsiąść w samochód i podjechać ograć gitary jakie się mu podobają. To często wypad dość daleko od domu okupiony masą czasu i jednak sporym wydatkiem (szczególnie przy dzisiejszych cenach paliw oraz cen za transport komunikacyjny). Dlatego takie porównania są fajne i pomocne :)

Dlatego dziś zestawimy sobie instrumenty bardzo podobne, bo takie porównania lubię robić najbardziej. Jednym z instrumentów będzie Sire Larry Carlton S7V a drugą gitarką będzie Fender Player Stratocastera. Oba instrumenty są w podobnej konfiguracji jeżeli chodzi o materiały a nawet kolor, więc wszystko będzie uczciwie przedstawione w poniższym tekście. Zatem zaczynamy.

Oba instrumenty to klasyka sama w sobie. Są zbudowane jako stratocastery a korpusy zbudowane z olchy polakierowane są w kolorze sunburst. Klasyczny kształt zaokrąglony na rantach sprawia wrażenie jakby instrument był uszyty na miarę każdego muzyka. Gitary posiadają gryfy wykonane z klonu z podstrunnicą z tego samego materiału. Jedyna różnica jest taka, że w Sire gryf jest z klonu prażonego (poddanego obróbce termicznej by był bardziej stabilny) przez co kolor jest bardziej „brązowy”. Gryfy polakierowane są w satynie, natomiast w Sire S7 Vintage front podstrunnicy i główki jest w połysku. Na obie podstrunnice nabito po dwadzieścia dwa progi. W Fenderze są to progi medium jumbo a w Sire standardowe grube i wysokie jumbo. Profile gryfu w obu gitarach to przyjemne klasyczne „C”. Radius podstrunnicy w Sire to 9,5” natomiast fender ma bardziej „płasko” czyli 12”. Mosty tremolo w jednym i drugim instrumencie to dwupunktowe tremolo, w Sire wykorzystano stalowy blok oraz stalowe siodełka. Długość w menzury Fenderze i Sire 25,5” i obie posiadają blokowane klucze. Fendera zaopatrzono w trzy single Player Plus Noiseless™ Strat, a Sire w "ich" trzy single które zwą się Sire LC Super-V pickup set. Miłym akcentem jest fachowy GigBag dodawany do Fendera.
Polecam oba instrumenty fanom klasycznych brzmień. Każda z gitar ma swój niepowtarzalny charakter i potrafi zaskoczyć świetną grywalnością i przyjemnością z użytkowania. Poza tym wykonanie nie pozostawia złudzeń, obie gitary są pełnoprawnymi instrumentami klasy Premium. Pozdrawiam serdecznie Tomek Andrzejewski.


