Krótko i na temat - Składamy i regulujemy gitarę po udanym szlifie progów.

Krótko i na temat - Składamy i regulujemy gitarę po udanym szlifie progów.

Krótko i na temat - Składamy i regulujemy gitarę po udanym szlifie progów.

 

Dziś ostatni odcinek z serii szlifu progów w gitarze, a będzie on mówił o końcowej fazie tego zabiegu. Mimo, że każdy z etapów podczas szlifowania gitary jest ważny, to przecież bez jej złożenia w pełnoprawny instrument nie ma mowy dopełnieniu tego przedsięwzięcia. Mieliśmy zatem odcinek wprowadzający w którym omawiałem krok po kroku wszystkie najistotniejsze zasady. Prezentowałem w nim również niezbędne narzędzia (z których część możecie zrobić własnoręcznie opierając się o dostępne części w marketach budowlanych), oraz opowiadałem o zagrożeniach i jak możemy się przed nimi ustrzec. Natomiast w części drugiej demonstrowałem jak przygotować „pacjenta” (gitarę) do do samego „zabiegu” i prezentowałem krok po kroku proces szlifu progów. Było w nim sporo oklejania, szlifowania, opiłki metalu fruwały na lewo i prawo, a ręka była mocno nadwyrężona :). Prezentowałem również jak poradzić sobie z końcówkami progów za pomocą „przystosowanego” do tego zadania panika (nie za miliony), oraz tego do czego możemy wykorzystać klej cjanoakrylowy z aktywatorem.

Trzeci odcinek prezentował jak spolerować progi, by jakość wizualna była bez zarzutu, a sfera manualna odpowiadająca za kontakt struny z prążkiem dawała niesamowitą radość z użytkowania gitary. Wspominałem jakich papierów ściernych używać, jak podejść do samego procesu „liczenia” ruchów, oraz jakich narzędzi możemy użyć w celu ostatniego „wykończenia na błysk) naszych „zębów” w gitarze. Prezentowałem zalety wełny metalowej 0000, jak i urządzeń typu „Dremel” z krążkiem polerującym i pastą polerską.

Dziś przyszedł czas na odcinek, który jest zwieńczeniem tego co robiliśmy do tej pory. I tak naprawdę nie ujmując całej reszcie, to ten odcinek jest najważniejszy, gdyż od niego zależeć będzie, czy wszystkie nasze zabiegi miały jakiś sens. Pamiętajcie, że teraz czeka nas kilka bardzo ważnych czynności na które przed przykręceniem gryfu warto zwrócić uwagę. Zatem zaczynamy.

Po usunięciu wszystkich taśm po polerce i przygotowaniu (oczyszczeniu i wyrównaniu) nożykiem trapezowym naszej palisandrowej podstrunnicy, przystępujemy do przykręcenia naszego gryfu. Natomiast nie polecam na starcie przykręcać na wszystkie śruby, a wykorzystać tylko dwie wkręcone po przekątnej. Dlaczego? Otóż dlatego, że po założeniu strun okaże się czy kąt gryfu jest odpowiedni i czy nie będzie potrzebna fornirowa podkładka pod gryf. To częsta przypadłość i potem odkręcanie wszystkich wkrętów mija się z celem. Po „roboczym” osadzeniu gryfu zakładamy struny. Staramy się je poprzeciągać, by przy ustawianiu menzury była już pewność, że mają odpowiedni naciąg i nie będą się już rozstrajały. Po założeniu strun przechodzimy do wyprostowania szyjki. Polecam wyprostować ją do przymiaru idealnie do pozycji całkowitego wyprostu. Będzie to miało olbrzymi wpływ na korekty siodełek i sprawdzenie, czy szlif został wykonany poprawnie. Mam swój sposób by określić jakość szlifu. Po wyprostowaniu szyjki gdzie przy nastrojonej gitarze wszystkie prążki dotykają przymiaru i idealnie dopracowanemu siodełku oraz opuszczeniu do minimalnych wysokości strun nad progami, gitara nadal powinna wydobywać dźwięk na wszystkich możliwych progach. Wtedy mam pewność, że żadna akcja strun nie będzie mojej gitarze straszna :)

Obniżamy zatem struny i przechodzimy do sprawdzenia nacięć slotów. Do tego typu działań wystarczy wam bardzo tani pilnik w kształcie miecza obosiecznego. Można go zakupić na allegro. Naprawdę wystarczy. Aby sprawdzić czy wysokość na siodełku jest idealna przyciskacie palcem daną strunę na trzecim progu i sprawdzacie prześwit między siodełkiem a pierwszym prążkiem. Powinien być on absolutnie minimalny. Ważne by pilnować również, by na samym siodełku jedne struny nie były wyżej niż inne. Wszystkie muszą iść po „radiusie” progu. Celowo napisałem progu, gdyż korygowaliśmy prążki co może nieco zmienić radius samych progów właśnie. Ale to absolutnie żaden problem, a może się okazać, że jest tylko na plus bo będzie bardziej „płasko” a co za tym idzie „sportowo”.

Potem przechodzimy do końcowej regulacji wysokości strun na mostku. Pamiętajcie by zachować tam również radius. Struny nie mogą być ustawione tak, że jedna jest niżej , kolejna wyżej i znowu jakieś spadki. Wszystko idzie po łuku, w zależności od tego, jaką akcję wybierzemy dla skrajnych strun. Kolejna czynność to minimalne zluzowanie naciągu pręta, by nie brzęczały nam struny na początku gryfu od strony główki. Pamiętajcie, że im bardziej wyprostowany gryf, tym bardziej sprężysta i lepiej brzmiąca jest gitara. Wtedy też wysokie rejestry będą bez niespodzianek w postaci gasnących dźwięków przy podciągnięciu strun. Gdy struny gasną na początku gryfu wystarczy zatem zazwyczaj delikatnie popuścić naciąg (zluzować lekko pręt) i wszystko powinno śmigać. Jeżeli po ustawieniu wszystkiego gitara gaśnie, traci sustain na wybranych progach to znaczy, że szlif został dokonany niepoprawnie i należy niestety jeszcze raz go skorygować biorąc pod uwagę zmienne, które zaobserwowaliśmy po założeniu strun i wystrojeniu instrumentu z ustawieniem wstępnym włącznie. Lecz jeżeli wszystko działa wyśmienicie, możemy przystąpić do ustawienia menzury. O tym zabiegu nagrałem już kilka filmów. Wiem, nie wyrażam się precyzyjnie, natomiast jest wiele mostów i w każdym ustawia się nieco inaczej, natomiast pewna zasada jest niezmienna. Jeżeli nastroili pustą strunę, to przy przyciśnięciu na dwunastym progu powinna mieć dokładnie taki sam dźwięk tylko oktawę wyżej. Jeżeli po przyciśnięciu palcem na dwunastym progu gitara wskazuje, że dźwięk jest niżej od oktawy, należy przesunąć wózek mostka w stronę przetworników (czyli w prawo gdy gitara leży na naszych kolanach). Odwrotna sytuacja ma miejsce, kiedy nasz stroik wskazuje, że dźwięk jest wyższy. Wtedy wózek naszego mostu przesuwamy w prawo, czyli w stronę tylnej krawędzi naszego korpusu gitary. Pamiętajcie, że ustawienie menzury dotyczy konkretnego rozmiaru strun i będzie działało tylko z danym rodzajem strun, dla których menzura została ustawiona. Czasem nawet wymiana na komplet innej marki a o tej samej grubości potrafi płatać figle. Struny mimo tej samej grubości i użytych materiałów do ich produkcji potrafi mieć inny naciąg w zależności od marki, co wpłynie na ogólne ustawienie instrumentu. Zasada? Każda wymian strun zobowiązuje nas do lekkich korekt ustawień instrumentu z menzurą włącznie. 

 

Pozdrawiam serdecznie i próbujcie swoich sił w „lutniczych” podstawach. Kto wie? Może stanie się to Waszym powołaniem :)

 

Ogień z gryfu i do kolejnych odcinków. Tomek Andrzejewski.