
Krótko i na temat - Tanio nie znaczy źle, czyli porównanie Squier Bullet Stratocaster vs Carter ST Deluxe.
Krótko i na temat - Tanio nie znaczy źle, czyli porównanie Squier Bullet Stratocaster vs Carter ST Deluxe.
Wiele razy spotykam się ze stwierdzeniem, że aby coś grało musi kosztować. Oczywiście jest w tym trochę prawdy, choć w zupełnie innym sensie. Mianowicie trzeba powiedzieć sobie jasno. Gitara w głównej mierze gra tak, na ile pozwalają jej na to umiejętności gitarzysty. To od niego w głównej mierze zależy czy instrument „odezwie się” dobrze czy słabo. Trzeba również zwrócić uwagę na fakt, że w dzisiejszych czasach instrument relatywnie tani nie oznacza już niegrywalnego wyrobu gitaro podobnego jak było jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Dopracowane maszyny CNC pozwalają wycisnąć z drewna naprawdę sporo, a kadra w warsztatach produkujących obecne instrumenty na dalekim wschodzie to nie przypadkowi ludzie, którzy jeszcze wczoraj robili jeansy, a wykwalifikowany personel pracujący w swoim fachu od wielu lat.
Dlatego coraz częściej mam do czynienia z nawet bardzo tanimi instrumentami, które są w pełni grywalne, a niejednokrotnie odzywają się lepiej niż poprawnie. I nie chcę tu zagłębiać się w domysły odnośnie konkretnego egzemplarza, udanego czy mniej udanego wypustu, bo kupując tego typu gitarę należy mieć z tyłu głowy, że niezbędna będzie regulacja, czy drobne korekty. Lecz często te instrumenty już po wyciągnięciu z pudełka cieszą nasze oko i ucho. Tak też będzie w tym przypadku, gdyż z potrzeby serca i faktu, że robiłem test dotyczący jednego z omawianych tu instrumentów, postanowiłem zestawić go z nieco innym, ale bardzo zbliżonym wizualnie i koncepcyjnie. Powiem szczerze, że zestawienie to sprawiło mi wiele radości i dało do myślenia. Stwierdzam po nim, że gdyby mój portfel nie pozwalał na drogie gitary, to zupełnie nie musiałbym mieć na tym punkcie kompleksu, bo to co otrzymałbym za ułamek ceny moich ulubionych „wioseł” pozwoliłby mi się realizować muzycznie. Piszę to całkowicie szczerze. Wiem, że są wśród nas pasjonaci, dla których nawet trzysta złotych to ogromna różnica w cenie, a nie chcą kupić czegoś, co spowoduje smutek i rozczarowanie. Dlatego dziś porównanie popularnego strata jakim niewątpliwie jest Squier Bullet Stratocaster oraz gitary marki Carter ST Deluxe.

Dlaczego akurat te dwa modele? Otóż są dość tanie jak na gitary, oba to „straty”, oba również są na trzech singlach i klasycznym mostku tremolo, oraz mają podobne manualnie gryfy.
A teraz trochę specyfikacyjnego bełkotu. Marki Squier nie trzeba nikomu przedstawiać. Istnieje na rynku od lat i na początku zajmowała się przetwornikami. Dopiero kiedy kupił ją Fender zaczęto produkować z jej logiem gitary. Sam koncept był podobny do obecnego, czyli dać gitarzystom świetny produkt za rozsądne pieniądze. Kilkadziesiąt lat temu nie do końca się to sprawdziło. Zaczęto produkować Squiera w Japonii i okazało się, że fachowcy z tego kraju przyłożyli się chyba za bardzo i zaczęli tworzyć gitary absolutnie fantastyczne, które dziś osiągają na rynkach wtórnych zawrotne ceny, a to nadal Squiery :)
Fender zatem rozdzielił Squiera na kilka segmentów i nawet dziś mamy gitary z tym logiem, które potrafią kosztować, jak i te budżetowe. Bez względu na to jakiego Squiera zakupimy na pewno będzie on nas satysfakcjonował. Ale teraz o bohaterze naszego odcinka.
Korpus gitary Squier Bullet Stratocaster zbudowany jest z drewna lipowego do którego przykręcono klonową szyjkę z podstrunnicą z drewna Indian Lauler. Podstrunnicą ma radius 9,5 cala a nabito na nią dwadzieścia jeden progów medium. Gitara posiada jednowarstwową maskownicę oraz trzy przetworniki typu single. Wyposażona jest również w most typu tremolo. Gryf ma wygodny profil typu „C” i sprawia, że większość stylistyk gitarowych będzie w zasięgu naszej ręki.

Jego konkurentem w tym zestawieniu będzie Carter ST Deluxe. Mimo delikatnie wyższej kwoty otrzymujemy instrument różniący się sporo i dający nieco więcej. Korpus gitary jest sporo grubszy niż w Squier i wykonany jest z olchy. Gryf zbudowano z klonu kanadyjskiego, posiada nakładkę z orzecha czarnego, a nabito na nią dwadzieścia dwa progi medium jumbo. W maskownicy trójwarstwowej w kolorze miętowym zainstalowano trzy przetworniki typu single coil marki Wilkinson. Most to tradycyjne tremolo, a wszystkie dodatki są w kolorze kremowym, co nadaje gitarze vitageowego charakteru.
Jeżeli chodzi o brzmienie to oba instrumenty odzywają się naprawdę dobrze. Zgodnie z konwencją Stratocastera. Single są dźwięczne i dobrze przebijają się w miksie. Na plus obu gitar można zaliczyć komfort podczas użytkowania i spasowanie elementów. Wybór pozostawiam Wam, warto jednak czasem przemyśleć czego dokładnie potrzebujemy od naszej gitary i w tym kierunku zwrócić swój wzrok nie patrząc na obowiązujące stereotypy wyznawców marek.
Pozdrawiam serdecznie Tomek Andrzejewski.


