
Krótko i na temat - Telecaster, gitara doskonała w swojej prostocie. Zestawienie Sire T7 z Fender American Professional II Telecaster.
Krótko i na temat - Telecaster, gitara doskonała w swojej prostocie. Zestawienie Sire T7 z Fender American Professional II Telecaster.
O Telecasterach napisano już pewnie wszystko, lecz zawsze można coś dodać od siebie. A warto, bo ilu gitarzystów, tyle zdań na temat jakości, grywalności, brzmienia czy nawet wyglądu danego instrumentu. Nie da się ukryć, że muzycy to trochę dzieci w sklepie z zabawkami. Ciężko nam poprzestawać na małym, zawsze musimy mieć więcej, a każdy nowy instrument rozpala nasze zmysły do czerwoności!
Nie mam w zwyczaju rozpływać się nad instrumentem jak gdyby był czymś mistycznym, dla mnie to kawałek deski, który równie dobrze mógł zostać krzesełkiem lub ramą okienną. Potrafię natomiast docenić samą konstrukcję i to, jak bardzo jest użyteczna. A użyteczność dla mnie jako muzyka ma wartość nadrzędną, bo cóż mi po najpiękniejszym i najdroższym gitarowym „dziele sztuki” skoro nie wpisuje się w moją muzyczną i dźwiękową mapę do podróży przez ocean stylistyk muzycznych. Chyba każdy chciały spotkać w życiu jedyną kobietę na całe życie, ja mam tak z gitarą. Często zmieniam i szukam tego jedynego instrumentu na dobre i na złe. I gdy wydaje mi się, że to właśnie ta, wtedy nagle z singli przeskakuje na humbuckery. A za tym idą kolejne zmiany. Ktoś zaraz mi odpowie, ej, przecież możesz mieć kilka różnych i jest łatwiej. Tak, miałem już harem, lecz cóż mi po nim, gdy wybieram określony kierunek muzyczny. Czasem zazdroszczę gitarzystom metalowym prostoty i skuteczności. Zazwyczaj gitara ma być czarna, ostro wycięta z konkretnymi przetwornikami. Tyle w temacie. A ja skupiam się na wysublimowanych pierdołach, których nikt i tak nie usłyszy. Pochylamy się nad brzmieniem w miksie - ta nie chodzi w tym numerze, a tamta w innym, po czym odpalam stare płyty Led Zeppelin, czy Black Sabath i wszystko działa :)
Wtedy uświadamiam sobie, że to kompozycja ma przewagę, a brzmienie jest dodatkiem, który okrasza to dzieło. Oczywiście ważne jest, by nam muzykom sam sound sprawiał przyjemność i to co słyszymy wpływało na rozwój wydarzeń podczas nagrań, jednak nie oszukujmy się. Jeżeli kompozycja będzie średnia, to brzmienie nic nie pomoże. Idąc tym torem sam jestem ostatnimi czasy minimalistą, używając jednej gitary i jakiegoś procesora. Powody są proste. Gabaryty, zadowolenie z brzmienia i cisza na scenie, której oczekują niemal wszyscy zleceniodawcy. Ale jak w tytule padło, jest jedna gitara, która zawsze gdy ją biorę do ręki, powoduje uśmiech na mojej twarzy. Konstrukcja prosta jak budowa cepa i trochę nawet tym cepem jest, bo mimo prostoty „młóci” aż miło, i to niemal w każdym stylu muzycznym. Rozpływam się na myśl, że ona zawsze gra dobrze w miksie, zawsze gra świetnie na scenie i zawsze gra dobrze z każdym wzmacniaczem. Ta gitarowa konstrukcja to święty Telecaster!

Najprostsza z możliwych sylwetka przypominająca deskę do krojenia warzyw ma tą przewagę nad większością innych gitar, że jest szwajcarskim scyzorykiem. Zmieniając pewne ludowe powiedzenie na slang muzyczny powiem tak, „gdzie diabeł nie może, tam TELE pośle”. Bez względu czy z jesionu, czy z olchy, mahoniu czy lipy, nigdy nie będzie z nim w muzyce….lipy.
Trochę słabo to zabrzmiało, ale bez względu na to, czy kształt i prostota nam się podob czy nie, gitara jest szwajcarskim scyzorykiem. Oczywiście jest to projekt samego Leo Fendera, jednak sama „bryła” stała się tak popularna, że niemal cały gitarowy świat producentów gitar posiada w swoich ofertach klasyczne lub zmodyfikowane „tele”.
Dziś skupię się na zestawieniu świetnej gitary w przystępnej cenie jaką jest Sire T7 z absolutnie topowym Fenderem American Professional II. Postanowiłem wybrać te dwa instrumenty, gdyż są mocno podobne specefikacyjnie natomiast ceny są absolutnie różne. Uważam, że warto dotknąć tematu Sire z dwóch powodów. Pierwszy z nich to świetna jakość a drugi to bardzo atrakcyjna cena jak na to, co oferuje nam firma w tej serii.

Zacznę zatem od tej gitarki. Korpus bardzo zbliżony do tradycyjnego telecastera wykonany jest z drewna olchowego jak w wyżej wymienionym Fenderze. Obie gitary polakierowane są w „maślanym” kolorze z przebijającymi słojami drewna. Obie również posiadają klonowe gryfy, z tym, że Sire do budowy użyło klonu „pieczonego/prażonego” a fender tradycyjnego drewna klonowego. Oba mają ładne usłojenie. Sire polakierował front gryfu i główkę na wysoki połysk, a tył gryfu jest matowy. Fender natomiast cały gryf ma polakierowany, ale w delikatnej satynie. Przetworniki to tradycyjne dwa single umieszczone w mostach typu vintage. Fender jak na Fendera przystało, ma przetworniki własnej produkcji,a Sire również swojej. Moim zdaniem przetworniki Sire mają więcej sygnału i potrafią odezwać się mocniej. Mimo to Fender brzmi wzorcowo i świetnie dogaduje się z czystym i crunchowym soundem. Struny osadzone są w obu gitarach po dwie na trzech siodełkach. Siodełka wykonane są z mosiądzu i mają nacięcia by dobrze ustawić menzurę. W gitarach zastosowano dwa rodzaje progów. W Fenderze posiadamy ich dwadzieścia dwa i są to progi medium jumbo a w Sire posiadamy tą samą ilośc progów, jednak są nieco grubsze i wyższe, czyli klasyczne Jumbo. Bardzo dobrym rozwiązaniem na plus dla telecastera ze stajni Sire są klucze. Posiadają blokady oraz cztery z nich mają krótsze bolce do mocowania strun, przez co kąt opadania po wyjściu z siodełka jest idealny i nie potrzebujemy dodatkowych docisków strun przykręcanych do fontu główki. Dzięki temu strój i intonacja jest stabilniejsza.
Obie gitary to killerzy w swoich przedziałach cenowych, i obie bez wątpienia są warte polecenia. Jeżeli zatem szukasz klasycznego tele, to warto zwrócić uwagę na oba instrumenty, bo każdy z nich jest unikatowy i sprawi radość potencjalnemu nabywcy. Zapraszamy do obejrzenia filmu z tym zestawieniem na naszym kanale YouTube „TV Guitar Center”, gdzie znajdziecie go pod tytułem zgodnym z nagłówkiem tego artykułu. :
Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu Tomek Andrzejewski.


