
Krótko i na temat - Układ przetworników HSS vs SSS w gitarach Squier Sonic Stratocaster
Układ przetworników HSS vs SSS w gitarach Squier Sonic Stratocaster.
Krótko i na temat
Ostatnimi czasy skupiam się na moich ulubionych tanich gitarach. Może wydawać się to wielu z Was już męczące, jednak spowodowane jest to dwoma powodami. Pierwszy z nich najbardziej prozaiczny to fakt, że nagrywam filmy cyklami. Oznacza to, że przyjeżdżam do mojego ulubionego sklepu muzycznego i mam z góry założony „grafik” tego, co będę realizował. Staram się trzymać planu, by zrobić dla Was jak największą ilość testów, lekcji czy porad, a mam bardzo ograniczony czas (mieszkam ponad trzysta kilometrów od Guitar Center) i staram się mocno uwijać. Natomiast powód drugi i chyba najbardziej ważny, to jakość instrumentów marki Squier z serii Sonic. I nie nudzę się tym zupełnie, bo gdy tylko chwytam te gitary do ręki nachodzi mnie refleksja i pytanie „dlaczego za moich czasów nie było tak tanich i tak dobrych instrumentów”. Pewnie wielu z Was pamięta czasy, gdzie zamiast grać to po prostu „walczyło się” z gitarami, a w zdecydowanej większości z „urządzeniami gitaropodobbnymi”. Bo jak inaczej nazwać krzywe i wypaczone gryfy, akcję strun na poziomie centymetra, progi które raniły na krawędziach palce. I nie pisze tutaj o lekkich zadrapaniach czy otarciach, a o jawnych skaleczeniach. Brak dostępności miał jednak jedną zaletę. Wygrywali Ci, którzy mieli niesamowite samozaparcie. A jak pewnie wiecie samozaparcie rodzi pasję na całe życie, bo gdy pokonujecie jakąś barierę stajecie się mocniejsi i wiedząc, że raz się udało, z większą determinacją próbujecie pokonywać następne. Jak zwykle włączyło mi się motywowanie innych (może kiedyś napiszę taką książkę). Wracając do bohaterów (tak będą dziś dwie gitary), mogę powiedzieć tylko jedno, zdanie „cena czyni cuda” jest tu niesamowicie trafne. Lecz nie chodzi mi o to, „że tylko tanio” więc to rekompensuje. Tutaj cud polega na tym, że cena nie musi niczego rekompensować, bo jest zwyczajnie świetnie. Jakość w tym budżecie zaskakuje pod samo niebo. Jako posiadacz (bo nabyłem by mieć wypracowane zdanie), codziennie się zaskakuje. Podłączam gitarę do Kempera, Tonera, Pluginu czy wzmacniacza i zawsze jest uśmiech i pytanie „jak to możliwe”? Oczywiście trzeba mieć świadomość, że dla większości ludzi placebo zawsze gra główne skrzypce. Skupiają się nad brzmieniem „cudownym i doskonałym”, kręcą godzinami swoimi efektami napawając się lampowym soundem. Problem polega na tym, że tylko ułamek tych ludzi gra w zespołach i potrafi zrozumieć brzmienie gitary „w zespole”. To, że ukręciłeś najpiękniejszy sound na świecie jest bardzo subiektywne. To jak z programami typu talent show. Mama albo babcia naopowiada takiej jednej czy drugiej istocie, że wybitnie śpiewa. Idzie taki delikwent do programu i okazuje się, że wybitnie śpiewa ale dla swojej mamy czy babci. Dlatego ja traktuję gitarę jako narzędzie i uważam, że śmiało z takim Squierem Sonic mógłbym grać koncert i brzmiałby dobrze. Można doszukiwać się niuansów, natomiast czy one są najważniejsze. Pamiętajcie, że jeżeli gitara jest wygodna, dobrze ustawiona, odzywa się dość dobrze, to bardzo dużo w brzmieniu możecie zrobić samym wzmacniaczem czy pluginem, a jeszcze więcej świadomością i wewnętrznym uchem. Zatem czy tania gitara może zadowolić nie tylko mniej zamożnego muzyka? Kilka lat temu odpowiedziałbym kategorycznie że nie, Natomiast w obecnych czasach powiem TAK! Fakt, że w zdecydowanej większości instrumentów budżetowych nie trzeba już wymieniać przetworników jest niesamowitym sukcesem i pokazuje, jak bardzo podniosła się jakość segmentu (niższej półki). Kilka lat temu kupując tanią gitarę z tyłu głowy była myśl, że tak naprawdę nabywamy deskę i gryf a cała reszta jak klucze, przetworniki czy mosty są do wymiany. Dziś jestem w stanie zaryzykować treść, że nawet hardware śmiało nadaje się do najnormalniejszego w świecie użytkowania. Zdecydowanie większy wpływ ma sama regulacja instrumentu niż obecne podzespoły w nim montowane. Możecie się z tym nie zgadzać, natomiast miałem do czynienia nie z kilkoma, kilkunastoma czy kilkudziesięcioma instrumentami. Pisze tutaj o tysiącach. Dla niektórych z Was to jakaś abstrakcja, natomiast ja mam dzięki temu ugruntowane zdanie. Jeżeli trafiłeś na słaby instrument raz, to ciężko wypowiadać się o całej serii nie mając jeszcze kilku egzemplarzy w dłoniach. Sporym problemem z tanimi gitarami jest też fakt, że zdecydowana większość ma obraz wykreowany przez kogoś innego, gdzie ten „ktoś” namalował go jeszcze na innych cudzych doświadczeniach lub wiele lat temu. Zobaczcie na rynek smartphonów. Doczekaliśmy czasów, gdzie telefon za 700 mln potrafi mieć olejowy ekran. Może nie robi najlepszych zdjęć na świecie, natomiast posiada ekran z odświeżaniem 120hz, którego nadal nie posiada iPhone 15 :)

Więc jak nie wierzyć w fakt, że tanie może być dobre, a jeżeli nie dobre to na pewno wystarczające. Zatem prosta konfiguracja jak korpus z topoli, klonowa szyjka, układ przetworników HSS lub SSS i zwyczajne tremolo w większości przypadków może śmiało zamknąć na scenie buzie bardzo dużej grupie „mitomanów”. Kiedy słyszę baśnie, że gitara zajechana i zrobiona na frezarkach w latach `70 jest jakimś świętym gralem to pukam się w czoło. To jak porównać wóz drabiniasty do taniego samochodu z Indii w czasach obecnych. Nie neguję, że takowy instrument brzmi dobrze, ma historię. Ale może się okazać, że gdy wyregulujemy dużo tańszy instrument, ustawimy go pod siebie i włożymy w niego trochę pracy, to w bezpośredniej konfrontacji nie będzie wielkiej różnicy (chyba że głowa powie coś innego). Warto mieć świadomość że im drożej tym powinniśmy oczekiwać więcej. Że im drożej tym lepszych materiałów i większej precyzji montażu powinniśmy się spodziewać. Jednak wielokrotnie biorąc drogi instrument czuję się oszukany przez producenta, bo wypadałoby go chociaż ustawić. W taniej gitarze nie mam tego dylematu gdyż wiem, że i tak będę musiał zrobić co należy. Ale jeżeli już się zaskoczę to tylko pozytywnie. Wielokrotnie wyciągałem gitary Squier Sonic do testów i okazywało się, że były bardzo dobrze ustawione. Wielokrotnie również zdarzało się, że nie były….

Ale z tym problemu nie miałem. Dziś krótkie zestawienie dwóch Stratocasterów ze wspomnianej serii z czego jeden będzie na podstrunnicy klonowej a drugi na podstrunnicy z drewna Laurel (wawrzyn). W gitarze z klonem zastosowano układ przetworników HSS a w instrumencie na ciemniejszej podstrunnicy SSS. Sprawdzam zatem, jakie są różnice w brzmieniu, byście mogli wybrać odpowiedni instrument dla siebie bez konieczności ryzykowania w ciemno. Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na nasz kanał YouTube TV Guitar Center.
Ogień z Gryfu
Tomek Andrzejewski.


