Krótko i na temat - Yamaha Revstar RSS02T vs Schecter Solo Specjal II, na przetwornikach P90.

Krótko i na temat - Yamaha Revstar RSS02T vs Schecter Solo Specjal II, na przetwornikach P90.

Krótko i na temat - Yamaha Revstar RSS02T vs Schecter Solo Specjal II, na przetwornikach P90.

 

Poszukiwania są rzeczą dobrą. Twierdzę tak, by sobie samemu wytłumaczyć chęć posiadania. A z drugiej strony, gdybyśmy nie poszukiwali, to czy byłoby tak wiele muzycznych światów? Gdyby nie ciągły rozwój, pewnie nadal jeździlibyśmy konno (czego akurat nie uważam za coś złego). Natomiast przesadzanie w drugą stronę ma zupełnie odwrotny skutek, gdyż zamiast tworzyć i się rozwijać skupiamy się na rzeczach dodatkowych. Dlatego we wszystkim co robimy potrzebny jest zdrowy rozsądek poparty umiarem. Tłumaczenie sobie, że ciągłe poszukiwanie jest dla mojego dobra, to jak oszukiwanie siebie samego przez alkoholika czy narkomana twierdzącego, że sam z tym skończy.

Natomiast o ile ciągłe szukanie to zgubne koło, o tyle „spotykanie” nowych rzeczy z którymi nie miałem wcześniej kontaktu jest jak najbardziej na tak. W tym wypadku spotyka się to z moim nowym kierunkiem brzmienia jakim są przetworniki P90 o których już pisałem w dwóch ostatnich artykułach. Dziś nawiąże do nich jeszcze raz na bazie zestawienia dwóch kolejnych instrumentów i myślę, że będzie to dla was miłe porównanie.

 

Yamaha Revstar RSS02T nie jest kolejnym „takim samym” instrumentem jak większość dostępnych na rynku konstrukcji. Wyróżnia się nie tylko nowatorskim i świeżym wyglądem, ale przede wszystkim jej nietuzinkowa budowa sprawia, że nawet podstawowe jej modele wyróżniają się brzmieniem na tle konkurencji. Korpus wykonany z mahoniu posiada specjalne komory i o ile znamy tego typu konstrukcje od dekad, to ta jest naprawdę inna. Ta nowa technologia była wiele lat „dopieszczana” przez inżynierów Yamahy i widać z perspektywy czasu, że warto stawiać na jakość. Korpus ten ma za zadanie nie tylko poprawić brzmienie, ale i zmniejszyć wagę nadając mu niepowtarzalną wręcz równowagę tonalną. Szyjka składa się z trzech części mahoniu sklejonych ze sobą wzdłużnie i posiada dodatkowe karbonowe wzmocnienia, by gryf był stabilny, miał stałe naprężenia i nie wypaczał się z biegiem czasu. Gryf wklejony w mahoniowy korpus posiada palisandrową podstrunnicę, który posiada dwunastocalowy radius i dwadzieścia dwa progi. Most to konstrukcja znana ale i na nowo odświeżona pod kątem technicznym. Składa się ona z klasycznego Tune-O-Matic z regulacją menzury oraz naciągu Custom Racing Tailpiece. Za brzmienie w tej gitarze odpowiadają dwa przetworniki VP5n P90 Single Coil / Alnico V oraz VP5b P90 Single Coil / Alnico V. Rozbudowane są o elektronikę bazującą na pięcio pozycyjnym przełączniku, oraz Push-Pull z systemem "Focus Switch”. Yamaha RSS02T (na przetwornikach P90) jest dostępna w czterech kolorach, natomiast nie znajdziemy tego modelu w tańszej odsłonie Essiental (jak wersje RSE 20). Tutaj zaczynamy od serii Standard.

 

Schecter Solo Specjal zaciekwaił mnie z prostej przyczyny, nie zwróciłem nigdy wcześniej na niego uwagi a przecież od kilku lat jestem czynnym użytkownikiem gitara z tej „stajni”. O ile takie marki jak ESP, Sire, Cort, Ibanez o PRS i Gibsonie nie wspominając (a wypisałem tylko część znaczących i popularnych na rynku marek) posiadają swoje Single-Cuty w ciągłej sprzedaży, to widok takiego Schectera był dla mnie czymś nowym. To co mnie mocno ujęło w tym konkretnym modelu, to przetworniki P90. Zresztą nie bez kozery, ostatnio mam na nie „fazę”. Ogólnie cały mój gitarowo-muzyczny światopogląd jest w ciągłej ewolucji i poszukuje nowych stymulantów, dlatego te przetworniki stały się ostatnio moim konikiem. W Schetterde Solo Special zamontowano właśnie takie, ale zwą się nieco inaczej, gdyż ich oficjalna nazwa to Schecter USA V-90. Zupełnie mi to nie przeszkadza :)

Gitarka zbudowana jest z kilku odmian drewna. Klonowa szyjka (dodam tylko, że według producenta wykonana z jego bardzo twardej odmiany) jest wyjątkowo wygodna i przypomina bardziej gitary „sportowe” niż typowe „Les-Paulowate" grubsze gryfy. Jej profil to „C” ale bardziej płaskie jeżeli miałbym być bardziej skrupulatny w opisie. Naklejono na niego palisandrową podstrunnice z dwudziestoma dwoma progami X-Jumbo. Radiu wspomnianej podstrunnicy to czternaście cali, co przekłada się na wyjątkowo komfortowe wrażenia z użytkowaniem manualnym instrumentu. Sama szyjka wklejona jest w mahoniowe body o wcześniej wspomnianym kształcie „Single-Cuta”. Gitara ta, to bardzo uniwersalna broń, której możemy użyć tak bluesie jak i sporo mocniejszych odmianach muzyki jak różne odmiany około rockowego świata dźwięku. Dzięki bardzo fajnej i prostej konstrukcji mostka jakim jest Tone Pros Wraparound AVT-II nie musimy się martwić o problemy ze strojeniem naszej gitary. Rozwiązanie jest tnie tylko praktyczne ale i świetnie spasowane wizualnie. Instrument zaopatrzono w klucze marki Grover które wzorowo trzymają strój. Na zakończenie opisu dodam, że instrument który ogrywam jest w całości pomalowana w białym kolorze, co dla mnie ma spore znaczenie sentymentalne. Większość gitar na jakich nagrywałem moje solowe albumy posiadała właśnie ten kolor. Na dodatek kojarzy mi się on z profesjonalizmem i jakością, może dlatego tak dobrze mi się na niej grało (żart). Oczywiście nie żartuję z grywalność i brzmienia ale z mojego placebo dotyczącego koloru :) 

 

 

Na zakończenie napisze tylko, że warto eksperymentować, szukać, wyrażać siebie i swoją twórczość wszystkimi dostępnymi w danym momencie narzędziami. Bo o ile te właśnie narzędzia są tylko „pomocami naukowymi” do przeniesienia tego co w nas na pustą „ścieżkę” w programie DAW, to jednak są one nam potrzebne i potrafią wpłynąć nie tylko na brzmienie danej produkcji, ale i otworzyć nasze myszy i serca na zupełnie inne myślenie o kompozycji. Bo tak jak kolor ma znaczenie dla malarza, tak dla nas muzyków, brzmienie jest głównym napędem w tworzeniu naszych muzycznych „dzieł sztuki”. Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu - Tomek Andrzejewski.