
Lutnicze Pogotowie Ratunkowe - Szlif progów krok po kroku.
Lutnicze Pogotowie Ratunkowe - Szlif progów krok po kroku.
Dziś przechodzimy do sedna całej tej eskapady związanej ze szlifem progów. Uprzedzam na wstępie, że nie jest to „bułka z masłem” a dość ingerujący w instrument zabieg. Jednak kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana (jak mówi dość znane powiedzenie). Wszystko co będziemy robić (o ile poparte jest to cierpliwością i pewnymi zdolnościami manualnymi) musi się powieść. Dwie zasady. Pierwsza to „nic na siłę” a druga „im wolniej jedziesz, tym dalej zajedziesz” (tak przynajmniej mówił w latach ’90 mój instruktor na kursie prawa jazdy) a po ostatnich przykrych sytuacjach w Krakowie, ma to chyba mocną rację bytu. Zacznijmy od początku. Pamiętajcie, że na start możecie się zabrać tylko za gitary, które mają sprawny pręt w gryfie i pozwolą wam wyprostować go do pozycji zero. I nie chcę, by brzmiało to jak rozkaz, lecz bez podparcia praktycznego, gitary z większym problemem polecam omijać. Szlif o którym będę dziś rozprawiał dotyczy lekkiego szlifu korygującego w nowej gitarze, dlatego nie muszę martwić się o prostowanie gryfu z przymiarem do podstrunnicy, a skupiam się dokładnie tylko na progach, by zaoszczędzić ich jak najwięcej.

Zatem zaczynamy. Przygotuj taśmę klejącą i oklej cały tył szyjki. Ma to za zadanie niedopuszczenie do zarysowań lakieru przez opiłki z progów oraz „objechanie” pilnika czy innych niezaplanowanych a mogących wystąpić sytuacji. Jednak szyjka będzie miała bezpośredni kontakt z czymś na czym będzie oparta. Oczywiście pisze tu o szyjce po odkręceniu. Jeżeli gitara nie ma możliwości demontażu gryfu, bo jest to instrument akustyczny czy zbudowany w sposób uniemożliwiający tego typu działanie, musicie niesamowicie dobrze zabezpieczyć korpus. Najlepiej użyć do tego stretchu oraz taśmy papierowej. Pamiętajcie o obniżeni przetworników poniżej wysokości progów, by nie zajechać ich niepotrzebnie papierem przy obróbce progów. Wracając do szyjki. Po oklejeniu tyłu przechodzimy do zabezpieczenia główki. O ile nie muszę, to nie wykręcam kluczy, natomiast dobrze oklejam główkę gitary. Pamiętajcie by zabezpieczyć loga i nie naklejać bezpośrednio taśmy na miejsca z logotypami. O ile w wielu instrumentach nie stanowi to problemu, to jednak może się zdarzyć, że w części gitar logo odklei się razem z taśmą i będzie wielki problem oraz płacz. Połóżcie jakiś kawałek papieru na miejsca z logotypami, po czym naklejcie taśmę. Zostawcie sobie jedynie miejsce na użycie klucza do regulacji gryfu. W zależności od potrzeb możecie zdemontować siodełko lub nie. Jeżeli korygujecie progi a siodełko jest całkiem dobre, to nie musicie tego robić. Progi i tak zostaną trochę obniżone, więc na luzie będziecie mieć zapas by ewentualnie je skorygować.

Po oklejeniu tyłu gryfu i główki możemy przejść do oklejenia krawędzi gryfu z obu stron. Następnie obcinamy fragmenty taśmy i zaklejamy odkryte miejsca podstrunnicy wzdłuż progów. Do obcinania nadmiaru taśmy możemy użyć nożyka trapezowego. Pamiętajcie, że jeżeli dojdziecie do miejsca w którym taśma jest szersza niż miejsce między prążkami, należy przykleić taśmę prostą krawędzią wzdłuż jednego z prążków, nadmiar docisnąć do kolejnego prążka, a następnie wzdłuż niego obciąć nadwyżkę nożykiem o którym wspomniałem wcześniej. Jeśli nadwyżka jest odpowiednio szeroka, możemy wykorzystać ją do oklejenia innych miejsc w wyższych rejestrach gryfu (po co marnować taśmę). Dodam tylko, że ta czynność przyda się wam nawet wtedy, kiedy będziecie chcieli zrobić bardzo dobrą polerkę w swoich gitarach, o czym opowiem bliżej w kolejnym odcinku. Ktoś zapyta, po co oklejać podstrunnicę? Jest to szczególnie ważne przy podstrunnicach z jasnego drewna, oraz takich, które są lakierowane. Pamiętajcie, każde zarysowanie takiej podstrunnicy to raczej nie tylko pasta polerska a po prostu oddanie gitary do lakiernika. Jeżeli gitara jest olejowana i z jasnego drewna, wtedy problem się nasila. Bardzo łatwo ją zabrudzić przy polerowaniu. Prościej jest z ciemnymi i nie lakierowanymi gatunkami drewna, ponieważ je będziemy mogli wyczyścić nożykiem, co opisze również w kolejnym odcinku. Gdy gryf jest dobrze oklejony możemy skupić się na wyprostowaniu go. Wkładamy klucz i w zależności od potrzeby podciągamy bądź luzujemy pręt w gryfie. Zależne jest to od tego, czy progi przylegają do listwy „przymiaru”, czy też odchodzą środkiem robiąc wolną przestrzeń, lub listwa się kołysze. Gdy się kołysze, wtedy luzujemy lekko pręt. Gdy jest łódka naprężamy. Progi muszą być wszystkie jak najbliżej listwy. Gdy mamy ustawiony gryf chwytamy za nasz profil z papierem ściernym i ruchami wzdłużnymi „zbieramy” niewielką ilość progów, by sprawdzić, czy wszystkie zostały lekko naruszone.

Możecie wykorzystać marker rysując wzdłużne kreski na prążkach. Będziecie wtedy lepiej widzieli ile i w jakim miejscu próg został „ruszony”. Zasada jest jedna. Wszystkie muszą zostać choćby „liźnięte” przez profil. Mamy wtedy pewność, że na całej długości gryfu będziemy mieć tą samą wysokość progów nad powierzchnią podstrunnicy, a to pozwoli nam, na obniżenie komfortowe akcji strun, bez niespodzianek takich jak gaśnięcie strun na niektórych progach. Gdy narysowaliście sobie „kreski” markerem na progach, możemy przejść do szlifu. Wybieramy pilnik zgodny z naszym rozmiarem progów i ruchami posuwisto-zwrotnymi wyprowadzamy profil prążka. Możemy się skupić na tym, by kreska markera zmniejszała się na całej długości do niemal niewidocznego „włoska”. Jeżeli w pewnych miejscach widzimy, że miejsce z markerem jest szersze, możemy skupić się na obrobieniem pilnikiem progu tylko w tym miejscu. Proces wolno i dokładnie powtarzamy na każdym z kolejnych progów, aż do zrobienia wszystkich. Następnie polecam powtórzyć proces zaznaczenia progów markerem i powtórzeniem szlifu. Lecz tym razem będzie to tylko muśnięcie wzdłużne listwą z papierem o gradacji 600. Dzięki temu zobaczymy, czy nie musimy powtórzyć „grubszej” akcji ze szlifem ogólnym. Pamiętajcie, robimy do skutku, aż będzie wzorowo. Nie pozwalajcie sobie na to, by gdzieś zostały prześwity. Progi muszą być idealne. To w zdecydowanej części od nich zależy intonacja instrumentu i komfort użytkowania naszej gitary. Gdy stwierdzimy, że wszystko jest ok i listwa zostawiła nam delikatny ślad na wszystkich progach, możemy uznać, że proces został pozytywnie zakończony. Możemy przyłożyć jeszcze asekuracyjnie listwę wzdłuż progów by upewnić się, że wszystko jest ok. Warto również skorzystać z przymiaru lutniczego jaki pokazywałem w poprzednim odcinku. Mierząc wysokość kolejnych trzech prążków z rzędu, będziemy mieli pewność, że wszystko poszło zgodnie z planem. Następnie należy odkleić taśmy ochronne z podstrunnicy i przejść do pracochłonnej ale jak satysfakcjonującej polerki naszych przeszlifowanych właśnie progów :)
Ale o tym przeczytacie już w kolejnym odcinku „Lutniczego Pogotowia Ratunkowego”.
Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu! Tomek Andrzejewski.


