Najlepsze struny na rynku? Nowość D

Najlepsze struny na rynku? Nowość D'Addario XS w

„Krótko i na temat” - Najlepsze struny na rynku?
Poznajemy najnowsze D’Addario XS!

Kiedy listonosz wręczył mi przesyłkę której się nie spodziewałem (zazwyczaj wiem co zamawiam, przynajmniej tak mi się zdaje?) mocno się zdziwiłem. Pomyślałem, że znowu wydałem pieniądze, a nawet nie wiem na co…
Jednak po kilku szybkich ruchach rozrywających opakowanie przesyłki na strzępy oraz wizualnej weryfikacji zrozumiałem… Ehh, kolejne nowe struny na testy. I nie zrozumcie mnie źle, większość podskakiwałaby z radości całując to małe zawiniątko. Jednak u mnie wygląda to nieco inaczej z prozaicznych powodów. Trochę już tułam się po tym ziemskim padole, a gram na gitarze niewiele krócej niż żyję. Dlatego moje doświadczenia w materii wymiany strun, kolejnej regulacji menzury, ogólnego setupu są dość obszerne, by nie powiedzieć „za” obszerne. Jednak moja niechęć do kolejnej „lutniczej” przeprawy z mostem „Lo Pro Edge” gryzła się ciągle z ciekawością i pytaniem w głowie „a może to jednak święty Graal”? 
Ile tych paczek, modeli, grubości, jakości strun „przeorałem” na gitarze przez te wszystkie tysiące godzin spędzonych na ćwiczeniu, graniu czy bezsensownym ruszaniu palcami po gryfie dla zasady. Zawsze były te niepokojące myśli. Czy aby ten komplet brzmi dobrze? Dlaczego tak szybko matowieje? Znowu się zerwie przy akrobacjach z mostkiem? Jak długo będą się jeszcze przeciągały, żeby ustabilizował się nareszcie ten most?
I tak mijały lata, kolejne komplety bywały na moich instrumentach czasem dłużej, a czasem bardzo krótko. Tak pojawiło się odkrycie, które (przynajmniej tak mi się wydawało) zrewolucjonizuje gitarowy świat. Co to była za radość gdy dotarły do mnie pierwsze powlekane struny. Masa euforii. Stwierdzenia ohh i ahh, radość i tak do momentu w którym okazywało się, że  ta cała cudowna otulina się strzępi, a uczucie gry na tym „czymś” sprawia mi raczej dość słabą przyjemność. Odczucia z gry jakbym grał na plastikowych żyłkach, a do tego nagle grubość strun do których byłem przyzwyczajony zwiększyła swoją objętość (sam również zwiększyłem swoją objętość, ale się jeszcze nie strzępie przynajmniej). Fakt, od momentu wprowadzenia strun powlekanych zaczęły się pojawiać ulepszone rozwiązania i to wśród wielu innych producentów. Jednak to nadal nie było to. 
I tak też wróciłem do klasycznych rozwiązań, co jakiś czas robiąc „skok w bok” lub żeby złagodzić ten skrót myślowy „pochylać się” ku innym (znowu tym bardziej innowacyjnym) rozwiązaniom.


Mijały lata, włos stawał się bardziej ……
Co ja tu wypisuje. Wyłysiałem przecież dawno temu. Może to właśnie przez te strunowe rozterki? Nie ma to teraz większego znaczenia, choć motyw włosów pojawi się jeszcze w tym tekście :)

 

Ale co to wszystko ma do wyżej wspomnianego „zawiniątka”? Otóż sporo, żeby nie powiedzieć „wszystko”!  
Dotarły struny, które już na tą chwilę zmieniły całkowicie moje myślenie o jakości tych produktów na świecie. D’Addario XS w wersji do gitary elektrycznej „rozwaliły mój mózg”. Na szczęście nie dosłownie, ale wrażenia nawet te wewnętrzne są teraz na zupełnie innym poziomie. To co napiszę teraz to nie artykuł sponsorowany (choć wielu z Was może się tak wydawać i nie dziwię się wcale), ten mój wywód jest absolutnie prawdziwie szczery, gdyż po obcowaniu ze strunami XS już jakiś tydzień stwierdzam: To najlepsze struny dla mnie na jakich w życiu grałem! Ale co może być takiego w strunach, by pisać na ich temat niemal elaborat? Zatem własnymi słowami!
Struny są powlekane, ale...? Nie wiedziałem o tym do momentu w którym o tym przeczytałem! Tak. Grałem kilka dni zanim przeczytałem cokolwiek co ich dotyczyło. Nie wpadłbym na to, że coś na nich się znajduje. A jednak! Struny powleczone są specjalnym polimerem cieńszym dziesięciokrotnie od ludzkiego włosa (wspominałem, że temat włosów się pojawi). Wyobrażacie sobie stalowo-niklowy rdzeń struny odporny na rozciąganie i zrywanie się? Do tego bez odczucia grania na „plastiku”? Teraz nie musicie sobie wyobrażać. To jest w zasięgu waszych dłoni, portfela (choć nie są tanie) i warte są każdej wydanej złotówki, dolara, euro czy jena. 
Wiem również, że brzmienie odpowiada mi w stu procentach oraz, że większość z nas gitarzystów znajdzie idealny komplet dla siebie. Czy to jeżeli chodzi o rozmiarówkę, czy o rodzaj (elektryczna/akustyczna). 
Jeżeli nie wierzysz to spróbuj. Na pewno nie pożałujesz tej próby, bo same struny są bardziej złote w „próbie” od samego złota. Mam nadzieję, że D’Addario nie zaczerwieni się zbytnio od tych komplementów, bo szczerze się im należą. Zrobiliście to! I ja to kupuję. 

 

Dziękuję, że dotrwaliście ze mną do końca tego tekstu, a teraz garść suchych faktów od producenta. Pozdrawiam serdecznie Tomek Andrzejewski.

Ta nowa seria została stworzona pod hasłem: maximum life+smooth feel. Dzięki zastosowaniu ultra cienkiej powłoki na każdej strunie i unikatowego polimeru, uzyskano struny z wysoką odpornością, długą żywotnością, niespotykanym odczuciem gładkości w czasie gry. Jednocześnie zachowano wrażenia z gry jak na „klasycznej” strunie, a to dzięki temu, że powłoka jest 10x cieńsza niż ludzki włos! To czyni serię XS najbardziej innowacyjnymi strunami jakie kiedykolwiek stworzono! Dostarczają wszystkiego tego co jest niezbędne w profesjonalnym życiu muzyka: świetnego brzmienia, doskonałej intonacji, długiej żywotności i wspaniałych wrażeń pod palcami związanymi z kontaktem skóry z tymi strunami.

Fakty!
1. Stop: Stalowo-Niklowe.
2. Mniejsze tłumienie akustyczne niż iw innych powlekanych strunach - zapewniają prawdziwe i czyste brzmienie D’Addario.
3. Niesamowita wytrzymałość rdzenia znana z serii NY steel. XS jest wytrzymała na zerwanie i oferuje niezrównaną stabilność strojenia - wszystko to dzięki użyciu zastrzeżonej technologii Fusion Twist.
4. Ogromny krok naprzód w technologii powlekania pozwala całkowicie chronić uzwojenia strun przed zanieczyszczeniami, zapewniając trwały ton i maksymalną żywotność.
5. Ultra cienka powłoka jest nawinięta i zgrzana na zwojach i rdzeniu każdej struny tak, aby chronić je przed zanieczyszczeniami.