Nowe gitary Sire Larry Carlton z serii Vintage na pokładzie Guitar Center

Nowe gitary Sire Larry Carlton z serii Vintage na pokładzie Guitar Center

Nowe gitary Sire Larry Carlton z serii Vintage na pokładzie Guitar Center

 

Można by pomyśleć, że o gitarach Sire powiedziano i napisano już chyba wszystko. Ale czy aby na pewno? Jak większość z Was wie gitary Sire zdobyły sukces dzięki gitarzystom basowym, którzy kupowali i nadal nabywają te instrumenty. Ich mentor Marcus Miller dobrze wiedział co robi wspomagając konstruktorów jedno sygnaturowanych instrumentów. I tak powstała marka, która pokazała światu, że można produkować naprawdę wyśmienite instrumenty za ułamek ceny tych „drogich” i wcale nie wpłynie to na gorszą jakość. Co więcej, można dalej się rozwijać, wprowadzać nowe modele i słuchać użytkowników dając im produkt szyty na ich miarę. Zrobili to bardzo sprytnie gdyż zaoszczędzili nie na podzespołach a na linii produkcyjnej skoncentrowanej na konkretnym rodzaju szyjek. I tak niemal wszystkie gitary z serii S (Stratocaster) oraz T (Telecaster) miały dokładnie te same gryfy. Zbudowane one były z klonu prażonego, miały ten sam radiu (9,5”) oraz progi jumbo. Dopracowanie szyjek było wyjątkowo dobre i również przemyślane. Tył polakierowany był w satynie a front na wysoki połysk. Dzięki temu instrumenty były bardziej odporne na niszczenie się przedniej/ frontowej części podstrunnicy, a satyna na tyle pozwalała zachować komfort nawet przy spoconych dłoniach. Oczywiście powstały jeszcze serie H7 ( hollow body) oraz L7 nawiązujące do klasyki czyli gitar „Les Paul”, lecz głównym ruchem sprzedażowym od którego zaczęło się wszystko od gitarowej strony Sire rozpoczęło się od S7 i T7. Firma zbudowała sporo różnych konceptów tych instrumentów jak wersje „Strata” na układzie przetworników HSS oraz SSS, a także „Tele” z klasycznym rozwiązaniem dwóch singli jak i opcji HH oraz z wbudowanym mostem typu dwupunktowe tremolo. Oczywiście po pewnym czasie pojawiły się gitary dla ludzi którzy mają niższy budżet a chcieli mieć naprawdę dobry jakościowo i bardzo użyteczny instrument. Tak na rynek weszła seria S3 oraz T3, lecz o tym napiszę w kolejnych odsłonach tego cyklu, bo nie ukrywam, że mam sporo do poopowiadania na temat naszych bohaterów (zwyczajnie jest o czym).

 

 

Dziś jednak skupię się na gitarach, które zmieniły Line-Up tej marki bardziej, niż nowe modele, bo prosty ruch sprawił, że mamy coś zupełnie nowego a na co czekała spora część entuzjastów tej marki. Nowością rwą jest wprowadzenie do serii S7 Vintage oraz T7 (Vintage) palisandrowej podstrunnicy. Tak wiem, co to za nowość (może tak ktoś zapytać)? Ale w ferie która miała w ofercie gitary z tymi oznaczeniami tylko z podstrunnicami z kolonu (prażonego bo prażonego ale jednak klonu) to spory ruch. Sam znam wielu gitarzystów dla których gitara bez palisandrowej podstrunnicy to nie gitara. I mimo że sam należę do grupy myślącej odwrotnie, to podczas ogrywania tych gitar zrobiło mi się niesamowicie miło. Jakość wykonania gryfu jest fantastyczna. Szyjka nadal zbudowana jest z twardego klonu pieczonego lecz palisander przy krawędziach podstrunnicy jest zaokrąglony, co daje niesamowite odczucia manualne oraz gitary posiadają pięknie wyglądające markery z zielonkawej macicy perłowej. Jednym słowem rewelacja! Od strony technicznej nie zmieniło się nic. Gitary mają dalej po dwadzieścia dwa progi typu jumbo (idealnie dopracowane), posiadają radiu podstrunnicy 9,5” oraz wykończone są lakierem w satynie. Główki od frontu polakierowane są na wysoki połysk, posiadają blokowane klucze z czterema krótkimi kołkami na struny i dwoma o standardowej długości, dzięki temu nie potrzeba „drzewek” dociskających struny na główce, bo zwyczajnie kąt opadania strun dzięki temu rozwiązaniu jest wzorowy. Korpusy nadal są wykonane z olchy lecz dochodzą nowe kolory które podkreślają vintageowy charakter obu konstrukcji i znajdziemy je również w obu modelach. Kolory te to Mild Green oraz Vintage White. Zwieńczeniem obu instrumentów są pickguardy zbudowane z anodowanego aluminium w kolorze złotym. Razem z dobranym kolorem wyglądają obłędnie. Warto wspomnieć że model Sire T7 (vintage) posiada klasyczny vintageowy most typu telecaster z trzema mosiężnymi i kompensowanymi siodełkami. Na każde z siodełek przypadają po dwie struny, lecz dzięki kompensacji (podcięciu pod odpowiednim kątem) bez większych problemów ustawimy menzurę. Natomiast most w Sire S7 to nadal dwupunktowe tremolo, lecz posiada stalowy blok oraz siodełka z giętej na zimno stali. Brzmienie obu gitar jest zaskakujące i mimo, że posiada w swoim zabarwieniu rysy soundów swych prekursorów, to słychać w nich również ich własny sznyt. Brzmią grubiej i z większym pazurem, co bardziej mi się podoba. 

 

 

Mogę napisać tyle. Da się zbudować instrument wzorowy z „normalne” przystępne pieniądze, co więcej można go uaktualnić o potrzeby muzyków oraz zadbać by brzmiał naprawdę świetnie. To wszystko zrobiło Sire. Mając więc na uwadze fakt, że ich rozwój jest nieunikniony, to w głębi serca czekam na gitary z radiusem podstrunnicy 12” oraz 14”. A kto wie? Może i z radiu sem zmiennym. Może doczekamy się również serii dla gitarzystów metalowych czy nawet headlessów?. Trzymam kciuki za dalszy rozwój tej bardzo dobrej marki a Was wszystkich zapraszam na film o obu nowościach. 


Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu - Tomek Andrzejewski :)

 

Gitary Sire Larry Carlton S7 Vintage MLG oraz Sire Larry Carlton T7 MLG są dostępne w Guitar Center!