
Tanio i dobrze - Zestawiamy dwa popularne „telecastery” od Sire Larry Carlton T3 VWH oraz Sire T7 VWH
Tanio i dobrze
Zestawiamy dwa popularne „telecastery” od Sire Larry Carlton T3 VWH oraz Sire T7 VWH
Jest pięknie! W tych dwóch słowach mógłbym zamknąć dzisiejszy temat, ale… No właśnie, to „ale” nie pozwala by tak zwyczajnie i prosto zakończyć to porównanie. Mogę napisać porównanie a myśleć zestawienie, dlatego że każda z tych gitar dzierży berło zwycięzcy w swoim segmencie finansowym. To, że wielokrotnie pisałem (i pisał będę) o instrumentach Sire Larry Carlton nie bierze się z chęci promowania kolejnej marki, a bardziej wynika z szacunku do Was moi drodzy gitarzyści (panie i panowie). Bardzo szanuję każdego z Was za pasję, poświęcony czas i to, że macie coś więcej w zanadrzu niż tylko praca i codzienność z weekendowymi wypadami do „galerii” handlowych. Odchodząc trochę od tematu uważam, że słowo „galeria” jest absolutnie niestosowne w temacie sklepów i ich witryn. Na siłę ze zwykłych zakupów chce się zrobić coś zacnego i wyniosłego. Galeria kojarzy mi się ze sztuką, a nie z zakupami „na sztukę”. Ale to chyba kolejny ruch, by ludziom wmawiać, że ich egzystencja jest ważna, bo chodzą do „galerii”. Musiałem to napisać, bo gryzie mnie to od dawna :)
Co do naszych gitar uważam, że gdyby nie marki takie jak Sire, to wiemy gracze dalej robili by sobie z nas żarty, szczególnie w segmencie gitar „tańszych”. Dlaczego? Bo mogliby sobie pozwolić na niższą jakość a my, owce, niczego nie świadomi sami sobie byśmy tłumaczyli, że przecież muszą ciąć koszta, że na czymś trzeba zaoszczędzić i że jakość jest tylko za wielokrotność ceny naszego instrumentu. A tak? Okazuje się, że można zrobić topowe gitary za ułamek ceny naszych ulubionych marek. I żeby była jasność, uważam że jeżeli masz na to pieniądze to jak najbardziej kupuj drogie instrumenty. Prawdopodobieństwo że trafisz wtedy w instrument życia jest dużo większe niż w instrumentach z półki niższej. Na pewno będziesz posiadał również markowy hardware i elektronikę i wszystko będzie zapięte na ostatni guzik. Lecz ja osobiście lubię obecne tanie instrumenty i sam gram na Fenderze z serii Player. A jak wiecie, to tanie instrumenty jak na markę z logiem rozpoczynającym się na literę „F”, gdzie kiedy słyszy się to słowo nasza głowa mówi od razu „to musi brzmieć”. Czasy się zmieniają i ślepa wiara w to, że coś co jest stare to brzmiało lepiej, grało lepiej, był wykonane lepiej jest absolutnie nieprawdziwe. Idąc tym tokiem powinniśmy używać telefonu na korbę, albo lepiej, korzystać z alfabetu Morse’a. Ale nie! Przecież gitary to coś innego, ich to nie obowiązuje. Kiedyś było lepsze drewno. Acha, czyli teraz jest gorsze. Rośnie gorsze i ogólnie suszarnie są słabej jakości. Nie mogę już tego słuchać, a że prowadzę warsztat oraz sam buduję instrumenty coś tam wiem na ten temat, a na pewno wiem więcej niż wszyscy internetowi znawcy znani z tego że wiedzą bo przeczytali. Możliwości jakie daje nam dzisiaj programowanie maszyn powodują, że jeżeli elementy wycięte przez CNC złoży wykwalifikowany pracownik to będzie gwarancja sukcesu. Czyli powtarza się teza która głoszę od dłuższego czasu. Dziś bardziej liczy się kontrola jakości na linii produkcyjnej, wykfalifikowany personel który zna się na rzeczy niż logo na główce, a gitary marki Sire Larry Carlton są tego idealnym przykładem. Dziś jak w tytule zestawię dwa popularne „tele” w kolorze Vintage White. Oba instrumenty z wyglądu to klasyczne telecastery na dwóch przetwornikach typu single coil. Oba mają również kształt znany z tych legendarnych instrumentów. Na samym początku napiszę tylko, że obie gitary brzmią wybitnie dobrze i oba niesamowicie dobrze leżą w dłoni. Gra się na nich fantastycznie, a sama różnica w cenie wynika z zastosowania innego hardware i innych gatunków drewna. Model T3 posiada korpus zbudowany z mahoniu, natomiast T7 z drewna olchowego. Szyjki w obu instrumentach wykonane są z klonu ,tyle że w modelu T3 mamy standardowy jasny klon a w modelu T7 (wersja vintage) z klonu prażonego. Obie szyjki mają ten sam kształt grubszego „C”. Na podstrunnicę w obu instrumentach wykorzystano drewno palisandrowe i nabito na nie po dwadzieścia dwa progi idealnie wykończone. Korony są spolerowane a krawędzie wyprowadzone jak w mało którym instrumencie. Różnicę natomiast możemy dostrzec w zastosowanych kluczach. W modelu T7 posiadamy standardowe olejowe klucze a w T7 klucze blokowane. To nie wszystko. Klucze w modelu wyższym mają nieco inne długości kołków. Ma to wpływ na stabilność stroju, choć sam testując oba instrumenty nie zauważyłem by ten tańszy miał jakiekolwiek problemy w tym temacie. Pod względem brzmieniowym gitary są bardzo zbliżone, lecz zapraszam Was na nasz kanał YouTube, byście sami mogli stwierdzić jak bardzo zbliżone lub jak bardzo różne są oba modele. Może to pomoże Wam również w podjęciu decyzji czy dopłacać do modelu droższego, bo może okazać się, że instrument tańszy ma Wam do zaoferowania dokładnie to czego szukaliście.
Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu - Tomek Andrzejewski.


