
Yamaha Pacifica Standard Plus 12 czy 12M - klon czy palisander?
Yamaha Pacifica Standard Plus 12 czy 12M - klon czy palisander?
Postanowiłem dziś się nie rozpisywać, gdyż temat jest nam już bardzo dobrze znany, tym bardziej, że pisałem o tych instrumentach już wielokrotnie. Dlaczego? Bo zwyczajnie na to zasługują i zdania w tym temacie nie zmienię. Może wielu z was już przejadł się temat instrumentów wskazanych w tytule, więc obiecuję, że nie będę póki co wracał do tego tematu póki nie pojawi się w sklepie gitara wykonana w Japonii. Wtedy na pewno zrobię jej test indywidualny a następnie zestawię go z instrumentami wykonanymi w Indonezji. Wiadomo, że każdy z nas chciały taki duet zobaczyć w akcji. Czyż nie? Ale pokrótce o bohaterach dzisiejszego wpisu. Otóż Yamaha Pacifica Standard Plus to nowe rozdanie w firmie Yamaha i musze przyznać, że naprawdę się im udało. Obie odsłony (a mam na myśli instrumenty z indonezyjskiej fabryki) to bez dwóch zdań profesjonalny sprzęt o nietuzinkowym odświeżonym wyglądzie i bardzo dobrym brzmieniu. Wszystko jest dodatkowo poparte jakością montażu i samą grywalnością na poziomie (w tym miejscu absolutnie nie przesadzam) kilkukrotnie droższych gitar. Dokładnie tak, wykonanie i manualność to zwyczajnie TOP.

To czym ujęły mnie te gitary to fakt, że nie są przekombinowane, a jednocześnie widać w nich zupełnie inny sznyt jakościowy. Każdy gitarzysta i gitarzystka napewno kojarzy Pacyficę. Jeżeli sam jej nie posiadał jako jednej z pierwszych instrumentów, to napewno „pan” w sklepie proponował tego typu instrument „na początek” przygody z gitarą. I wcale się nie dziwię. Nawet te całkowicie budżetowe gitary jak modle 112 lub 112v, stoją już powyżej średniej, jeżeli chodzi o budulec wykorzystany do ich produkcji, jak również dobrze dobrany hardware. Wisienką na torcie jest spasowanie elementów i to, że zwyczajnie jakościowo te gitary są bardzo równe pod każdym względem. Zresztą ta „równość” poparta jakością nawet w segmencie instrumentów tanich nie jest tylko domeną gitar elektrycznych, bo i w akustycznych oraz klasycznych Yamaha pilnując kontroli jakości (uważam że ma ją na najwyższym światowym poziomie) daje klientom grywalne i przyjemne w obcowaniu pełnoprawne instrumenty. Dziś zestawienie dwóch „standardowych” Pacific i robię to pierwszy raz na życzenie kilku subskrybentów naszego kanału, gdyż faktycznie takiego zestawienia jeszcze nie było. Porównam dwa dokładnie konstrukcyjnie niemal identyczne gitary z małą różnicą. A zmienną w tym temacie jest podstrunnica. I tak, podstrunnica a właściwie materiał z którego jest zbudowana wierzcie lub nie, ma olbrzymi wpływ na całokształt brzmienia instrumentu. Słychać sto szczególnie w legendarnym Stratocasterze, gdzie gitara z dokładnie tymi samymi przetwornikami potrafi zagrać dźwięczna szklanką przy podstrunnicy z palisandru, i bardziej miękko, bez wybijającej się góry przy palisandrze. Myślę, że w tej konkretnej sytuacji nad którą dziś się skupiam, czyli zestawieniu Yamahy Pacyficy Standard Plus 12 z Yamahą Pacificą Standard Plus 12M jest dokładnie tak samo. Ale o tym przekonać możecie się oglądając nasz film na kanale TV Guitar Center (YouTube) o tytule „Yamaha Pacifica Standard Plus 12 czy 12M - klon czy palisander?”

Tymczasem przypomnę specyfikację ogólną obu instrumentów podkreślając jeszcze raz główną różnicę. W modelu „12” bez dopisku znajduje się podstrunnica palisandrowa a w modelu „12M” jak sam dopisek nas nakierowuje przyklejona jest podstrunnica z klonu. Podrzucając troszeczkę prywaty, to osobiście wolę klon, nie tylko dlatego że bardziej „dzwoni”, ale nawet estetycznie podoba mi się bardziej. Ale nie o moich gustach tu piszemy „co kraj, to obyczaj” i tego się trzymajmy. Zatem instrumenty te posiadają korpusy z olchy, która jest drewnem o bardzo równym i zbalansowanym brzmieniu, co moim zdaniem w instrumencie jest bardzo ważne. Chyba że szukamy czegoś z konkretnym charakterem, wtedy nie będzie to Yamaha. Te konkretne gitary są bardzo uniwersalne i stonowane, choć potrafią „naśladować” większość znanych konstrukcji. Chcemy „strata”? Jest strat. Chcemy „tele”? Jest tele. Chcemy superstrata? Jest i on. Zatem jakby napisał Robert Louis Stevenson, mamy tutaj istnego „Doktora Jekyll i pana Hyde”. Wracam do specyfikacji. Szyjki to prawdziwy i piękny klon. Mają kształt przyjemnego „C” między modern a klasycznym okrągłym kształtem. Na podstrunnice nabito po dwadzieścia dwa stalowe progi medium. Myślę, że przy odpowiednim podejściu do samego grania i artykulacji ,jest szansa na „dożywocie” tych progów w tej konkretnie gitarze. Radius podstrunnic to bezpieczne 13,75 cala. Bezpieczne bo wygodne dla gitarzystów lubiących „płasko” i mieszczące się jeszcze w granicach przyzwoitości dla muzyków lubiących „okrągłe” radiusy. Most zastosowany w tych gitarach to znany i lubiany Gotoh 510T FE-1 oparty o dwa punkty podparcia, co daje bardzo dużą stabilność stroju oraz miękkie zawieszenie dzięki któremu praca ramieniem tremolo to istna przyjemność. Klucze blokowane Gotoh Locking Tuners zapewnią dodatkowe wsparcie stabilności dla mostka tego samego brandu. Za przetworniki „Reflectone” odpowiada firma Rupert Neve Designs i powiem wam szczerze, że to jedne z ciekawszych przetworników na jakich grałem. Warto je przetestować, ale tylko z gitarą, bo nie ma możliwości znaleźć ich nigdzie indziej jak tylko w wyżej wymienionych gitarach :)

Wszystkie te instrumenty posiadają w zestawie bardzo dobrej jakości grube gigbagi. Naprawdę jestem zainspirowany nowymi modelami tych instrumentów i czekam niecierpliwie na ich „wyższych” w hierarchii braci z Japonii. Jeżeli te bardzo przystępne cenowo profesjonalne (tak! Profesjonalne) gitary są tak dobre, to aż strach pomyśleć jak wybitne są te droższe? A póki co zapraszam was do subskrybowania naszego kanału na YouTube, odwiedzanie naszego pięknego sklepu w Łodzi przy ulicy Brukowej 6, a jeżeli nie możecie przyjechać osobiście to do zaglądania na naszą stronę guitarcenter.pl.
Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu - Tomek Andrzejewski.


